|
Podzwonne dla socjalizmu!
Marcin Idziński. - Panie profesorze. Pochodzi pan z Wielkopolski, z rodziny o tradycjach socjalistycznych, co samo w sobie jest już swego rodzaju ewenementem, gdyż przed II wojną światową wielkopolska była raczej bastionem Narodowej Demokracji. Sam pan nigdy nie należał do żadnej partii politycznej, jednak całe długie życie naukowe zajmował się pan niemal wyłącznie badaniami partii lewicowych na całym świecie i jest pan uważany za szczególnego eksperta od tej formacji. Poza tym,co ważne w naszej rozmowie, znał pan osobiście chyba wszystkich polskich czołowych działaczy PPS, którzy II wojnę światową przeżyli, z niektórymi z nich, jak np. z Adamem i Lidią Ciołkoszami łączyła pana serdeczna przyjaźń. Dziś dalej obserwuje pan polską scenę polityczną. Jak to jest z tą polską lewicą?
Erazm Ziejka – Najpierw trzeba by ustalić co to jest ta obecna “polska lewica”, a to można zrobić jedynie na nieco szerszym tle, bo to, że kogoś się lewicą nazywa nie koniecznie jest uzasadnione. Samo słowo wskazuje, że lewica to coś na lewo od czegoś, co nią nie jest. W politologii tą stronę w ławach parlamentarnych identyfikuje się zazwyczaj na podstawie programu politycznego, u podstaw którego rozpoznawalne są idee typu socjalistycznego, a więc przede wszystkim starania o sytuację socjalną elektoratu w tej sferze upośledzonego. To klasyczna lewica polityczna, w polskim przypadku to tradycja PPS. Polski socjalizm nie skażony komunistycznym dyktatem po II wojnie – przypomnijmy – był w dużej mierze zdecydowanie antykomunistyczny i zasadniczo chrześcijański. Ta informacja, będzie nam za chwilę potrzebna. W dzisiejszym świecie taka kwalifikacja jednak już nie wystarcza.
M.I. - Dlaczego?
E.Z. - Bo to, co było kiedyś podstawą socjalizmu znajduje się dziś w programach niemal wszystkich partii politycznych. Nikt na świecie dziś nie pomija w swym politycznym programie kwestii socjalnych środowisk upośledzonych, powiedzmy – biedniejszych - bo to automatycznie eliminowałoby go z politycznej gry. To, co nazwalibyśmy – choć niedokładnie – “główną troską” klasycznego socjalizmu jest dziś np. podstawą społecznej nauki Kościoła katolickiego i to w stopniu nowoczesnej lewicy prawie nieznanym, choć Kościół zwykle usadawiamy na prawicy. Dzisiejsze programy lewicowe są tworem tak skomplikowanym, przecież z konieczności , z uwagi na złożoność problematyki politycznej, do której każda partia musi się ustosunkowywać, że sama troska o słabszych ekonomicznie obywateli jest już tylko jednym z elementów i to wcale nie najważniejszych. Myślę, że programy (te, które można przeczytać, jak również analiza działań politycznych w praktyce) np. amerykańskich demokratów, czy brytyjskich leburzystów, których przecież określamy jako lewice, jest o wiele mniej lewicowa niż polskiej PO, którą przecież sadowimy w formacji liberalnej, czyli centrowo-prawicowej.
M.I. - Wróciliśmy więc na polskie podwórko.
E.Z. - Jak w każdym społeczeństwie, które dopiero wypracowuje swój polityczny model, w Polsce to “podwórko” polityczne jest jeszcze słabo rozpoznawalne.
M.I. - Spróbujmy je więc jakoś uporządkować.
E.Z. - Spróbujmy! Cechą tego polskiego, obecnego rozgardiaszu jest np. to, że partie, które w swych programach mają najwięcej lewicowych elementów, upierają się przy swej “prawicowości”. Jaskrawy przykład to chociażby PiS. Dzieje się tak, gdyż “lewicowość” stała się w poczuciu polskiego społeczeństwa synonimem “komunizmu” i jest w zasadzie hańbiąca. To wielkie nieporozumienie, bo komunizm był tylko potwornym wynaturzeniem idei socjalistycznych, podobnie zresztą jak nazizm ze swym faszyzmem, czyli siłową metodą osiągania celów. Tymczasem musimy sobie zdać sprawę, że już gdzieś od połowy XIX wieku to właśnie programy lewicowe, w tym narodowowyzwoleńcze, stanowiły, wraz z religią chrześcijańską podstawę nadziei Polaków. To nie był przypadek, że Piłsudski był socjalistą! Dla politologa początek “polskiego socjalizmu” to Konstytucja 3 Maja. Program polityczny Powstania Kościuszkowskiego to program na owe czasy wręcz głównie typu socjalnego. Ale nie wchodźmy zbyt głęboko w historyczne analizy. Myślę, że jest poważnym dramatem to, że w Polsce po roku 1990 nie odrodziła się prawdziwa, zgodna z polską tradycją, lewicową partia socjalistyczna. A przecież żyło jeszcze na emigracji i trochę w kraju ludzi, którzy prawdziwy polski socjalizm mieli we krwi
M.I. - Czy można by wskazać jakieś przyczyny tego dramatu.
E.Z. - Niektóre tak. Jedną z nich był paradoks polegający na tym, że w czasie polskiej rewolucji lat osiemdziesiątych, najbardziej “rewolucyjne” programy miały właśnie środowiska prawicowe – ROBCIO, KPN, czy środowiska katolickie, natomiast autorytety o światopoglądzie typu lewicowego, jak np. Kuroń, Celiński, Michnik, środowisko KOR z prawdziwym socjalistą J.J.Lipskim i innymi, czy środowiska WZZ stanowiły w tej rewolucji raczej element tonizujący, uspokajający, poszukujący rozwiązań racjonalnych, czyli takich, które w danej sytuacji mogły być zrealizowane. Dlatego w coraz bardziej zaostrzającej się sytuacji żądań politycznych w społeczeństwie, środowiska te jakoby postrzegane były jako zachowawcze, co z etosem socjalistycznym nie miało nic wspólnego. To typowe socjologiczne przewartościowanie wynikło również i z tego, że program dla najbardziej uciskanych grup społecznych zaproponował natychmiast Kościół, do którego potem “przylepili się” wszyscy niemal populiści. Poza tym, większość autentycznych socjalistów z ugrupowania J.J.Lipskiego, jak i on sam byli osobami absolutnie niemedialnymi. Dodatkowo supremacja medialna Wałęsy, w moim pojęciu prawdziwego socjalisty w najlepszym tego słowa znaczeniu, właściwie wyeliminowała resztę. Z kolei Wałęsa z całym swym autorytetem, na szczęście dla całości rozwoju wydarzeń, stanął na pozycjach państwowych, czyli właściwie pozapartyjnych, co było najlepszym rozwiązaniem. Mało ukształtowany w sensie idei państwa program ówczesnych socjalistów i tak nie mógłby być realizowany, gdyż stanowisko socjalistyczne ma właściwie sens dopiero na terenie suwerennego państwa, którego przecież wówczas nie było – po upadku komunizmu było zaledwie państwo w stadium tworzenia. Powstawało ono w warunkach całościowego kryzysu idei socjalistycznej w skali światowej. Wystarczy sobie przypomnieć co działo się wówczas z ugrupowaniami lewicowymi na świecie. Szkoda tylko, że w tym etapie kształtowania się wolnej, demokratycznej Polski, socjalizm miał tak mały udział. Po śmierci Lipskiego na czele tego szczątkowego ugrupowania stanęli raczej nadzwyczaj mali ludzie, którzy dla karier politycznych stali się zupełnie nierozpoznawalni, jak kameleony i przylepiali się wszędzie, gdzie tylko było to możliwe, zwykle jak najgorzej wyliczając polityczną perspektywę. Bujak, Lityński i inni prawdziwi socjaliści też nie zrozumieli w pełni faktu, że w latach 1990-95 tylko drastyczne, wolnorynkowe reformy mogły przynieść, i też przyniosły, szybkie usadowienie państwa polskiego na nowoczesnej płaszczyźnie politycznej. Taki był wówczs świat i taka była wówczas Europa.
M.I. - O środowiskach postkomunistycznych nawet pan nie wspomniał.
E.Z. - No bo myślę, że rozmawiamy o socjalizmie! Z tą ideą czy z tym nurtem te ugrupowania nic wspólnego nie miały i nie mają. To jest zwykła polityczna oligarchia, by nie powiedzieć mafia, która jest właściwie zupełnie bezideowa.
M.I. - W ostatnich tygodniach coś w tej sprawie chyba drgnęło.
E.Z. - Jeśli myśli pan o Napieralskim, czy woltach Borowskiego to nie wydaje mi się. Resztki myślenia socjalistycznego odnaleźć można w środowisku PD, ale mimo wielkiej karty, którą zapisali ci ludzie w czasach komunistycznych i przede wszystkim w latach 1980-1990, dziś znaleźli się na swoistym politycznym marginesie. Niestety w polityce średnia wieku też ma swoje istotne znaczenie.
M.I. - A więc, czy zdaniem pana profesora istnieje w Polsce obecnie baza, na której prawdziwy socjalizm mógłby się odrodzić, jako nowoczesna formacja polityczna?
E.Z. - Moim zdaniem nie! Z resztą tak jak i na całym świecie, bo socjalizm ze swymi ideami powoli przechodzi do historii. Dlaczego? - bo cywilizacja euro-amerykańska wypracowała już inne metody działania w stosunku do środowisk upośledzonych niż to jest zawarte w socjalistycznym myśleniu. Są to metody bardziej nowoczesne i bardziej związane z światowym trendem rozwojowym w gospodarce. Dziś socjalizm, by mógł się odrodzić jako formacja społeczna, a dopiero potem polityczna, musiałby dysponować bardzo szeroką kadrą ludzi naprawdę świętych! Bez żartów! Prawdziwy socjalizm zawsze był ideą ludzi, którzy gotowi byli rezygnować z naturalnego rozwoju społeczeństw i państw na rzecz opieki nad słabymi. Ta piękna idea przecież zawsze była nierealizowalna, bo rozwój świata – jak dotąd – rządzi się wręcz odwrotnymi prawami i w tym rozwoju socjalizm mógł tylko skuteczniej lub mniej skutecznie przypominać o konieczności wrażliwości społecznej. Dochodził do władzy jedynie w formach straszliwie zdeformowanych. Może na tym polega jego przyrodzona słabość, że opiera się właściwie na pięknym marzeniu bardziej niż na realiach rozwoju gospodarczego, które jednak są nieubłagane. Jedyną nowoczesną formą realizacji czegoś z pogranicza socjalizmu były niedawne państwa typu opiekuńczego. Jednak dziś i ta formacja przechodzi szybko do historii, bo okazała się realizowalna jedynie w specyficznych warunkach i w stosunkowo krótkim czasie. Groziła wynaturzeniem gospodarki o skutkach trudno przwewidywalnych.
|