Taniej jak z nami

do Polski nie polecisz!

kliknij - Wiecej info

Natychmiastowa

rezerwacja lotów

kliknij - Loty

 

 
Zdrowie
w rodzinie!
 
 
kliknij
Wiecej info
 
 

 

Pomoc psychologa!
 
 
 
 
kliknij
Wiecej info.
 
 
 
 
Medycyna naturalna!
 
 
 
 
Kliknij - Wiecej info.
 
 

 

niezależne i neutralne doradztwo finansowe

Janusz Czekala

kliknij - Wiecej info.

 

 

TŁUMACZ PRZYSIEGŁY J. POLSKIEGO

DOMINIKA HILGER

kliknij - Wiecej Info.

 

 

Księgarnia Polska

codziennie nowa

bogata oferta

www.polbuch.de

 

 
Porady prawne
 

kliknij

Prawo

 

 

OKNO

witryna poetów

kliknij - Okno

 

 

Porady Ekonomiczne

Zabezpiecz swoja przyszlosc

kliknij

PORADNIK
 

 

 

Naprawa samochodow w Polsce

kliknij

Wiecej info.

 

 

TLUMADCZENIA I INFORMACJE

kliknij

Wiecej info.

 

 

Izabela S. Demacker

Rechtsanwältin

Gabelsbergerstrasse 9

80333 München

Fon.: 089/85 63 63 55

Fax: 089/85 63 63 56

www.kanzlei-demacker.de

info@kanzlei-demacker.de

kliknij - Wiecej info.

 

 

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polski

w Monachium

 

Adres

Röntgenstr.5,

 81679 München

Tel: 089/4186080,

Fax: 089/471318

Godziny pracy:

poniedziałek,czwartek, piątek

9.00 – 13.00,

wtorek 14.00 – 18.00.

 

 

Tanio

do Polski

www.reisenachpolen.info

kliknij

Podroze

 

 

Mgr socjologii Dorota Ruszkowska-Heubach

Sytuacja młodzieży polonijnej – pokolenie urodzone w Niemczech.

W referacie przedstawię możliwe definicje terminu „młodzież polonijna”, kryteria poczuwania się do polskości i polskiej kultury. Zapoznam także czytelników z wynikami własnej ankiety przeprowadzonej wśród uczniów szkoły polskiej w Stuttgarcie i Norymberdze oraz wśród studentów w Stuttgarcie i w Lipsku dotyczącej zainteresowania językiem polskim i polską kulturą. Na podstawie tej ankiety oraz analizy wyników badań nad młodzieżą w Polsce i w Niemczech w ostatnich latach, spróbuję naszkicować status młodzieży polonijnej w Niemczech, problemy i perspektywy jej zaangażowania w życie polonijne.

Dla zilustrowania szerszego kontekstu w jakim należałoby analizować sytuację młodzieży polonijnej w Niemczech i kluczowej roli za jaką uważam nauczanie i pielęgnowanie literackiego języka polskiego proponuję zapoznanie się z poniższymi tekstami:

1. Fragment wypowiedzi pana Waldemara Malinowskiego, przewodniczącego Stowarzyszenia SAWA T.z. w Kilonii pokazuje aktualne konkretne działania na przykładzie jednego ze środowisk polonijnych:

(...) Mecenas W. Broniwój-Orlinski w swoim wystąpieniu wyraził obawę, że organizacje polonijne zamiast się integrować ze społeczeństwem niemieckim, będą się asymilowały. Na podstawie własnego doświadczenia w działalności polonijnej chciałbym zaznaczyć, że większość organizacji polonijnych w Niemczech intensywnie współpracuje z niemieckimi władzami, klubami i organizacjami na terenie miejsca swojego zamieszkania. Na przykładzie Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego SAWA T.z.w Kilonii mogę tu potwierdzić, że aktywnie udzielamy się w Kilonii przy organizowaniu różnych wspólnych imprez miejskich, współpracujemy z władzami tego miasta, partiami politycznymi, jesteśmy członkiem Arbeitsgemeinschaft Kieler Auslandsvereine e.V., Europische Bewegung S-H i Europa-Union w Kilonii. Naszą współpracą w tych kręgach pokazujemy obyczaje polskie i znacząco wzbogacamy kulturę społeczeństwa, w którym obecnie żyjemy. I to jest właśnie integracja, a nie asymilacja, dlatego, że jesteśmy partnerami w tej współpracy. Przykładem takiej działalności jest w naszym wypadku aktywny udział przy organizowaniu cyklicznych imprez miejskich, kraju związkowego, wspieranie układów przyjaźni z miastami w Polsce, klubami sportowymi, szkolnymi wymianami młodzieży oraz współpraca z niemieckim kościołem ewangelickim i katolickim. Przykładami takiej współpracy jest udział naszego Stowarzyszenia w „Interkulturellen Wochen” w Kilonii, „AKA – Fest”, „ Kieler Woche” czy kursy języka polskiego dla młodzieży niemieckiej, biorącej udział w wymianie szkolnej z zaprzyjaźnionymi miastami w Polsce.

2. Obszerne fragmenty tekstu, pochodzące z artykułu pani Beaty Kochan p.t. „Tożsamość a "Duch języka" w narodzie. Rzecz o języku polskim we współczesnych środowiskach polonijnych”

... Na temat ducha języka polskiego wiele pisał J.S.Kaulfuss. Poza wyraźną fascynacją giętkością naszego języka, jego bogactwem, treścią i formą, Kaulfuss podkreślał, iż poznanie narodu wymaga wiele trudu i aby ów naród dobrze poznać, najpierw należy poświęcić wiele uwagi jego językowi. "Dla poznania "ducha języka " i duchowej struktury, budowy danego narodu, ma intensywne bogactwo badanego języka, wyrażające się wielością kombinacji, pozwalających wyrazić różne niuanse, dostateczną, wystarczającą liczbę znaków na określenie różnych stanów duchowych, uczuć, które nie mogą być danemu narodowi obce"Podkreślane przez Kaulfssa niuanse, ukazują mentalność, która charakteryzuje sposób myślenia, mówienia i działania jednostek wychowywanych w podobnej rzeczywistości społecznej i kulturowej. Na tak rozumiana mentalność zwracali również uwagę Edward Sapir i Benjamin Whorf, amerykańscy etnolingwiści prowadzący badania nad językami na początku XX w. Podobnie, jak ich niemiecki kolega, wskazywali na relatywizm kulturowy wyrażony w tzw. hipotezie Whorfa-Sapira. Mówiła ona, iż "nasza percepcja rzeczywistości i obraz świata zależą od struktury języka, w którego ramach dokonujemy tej percepcji i tworzymy ów obraz świata; albowiem myślenie jest zawsze werbalne i staje się rzeczywistością na gruncie i za pomocą określonego języka". Język według Whorfa i Sapira jest przewodnikiem po rzeczywistości społecznej i bez jego znajomości nie można poznać kultury w jakiej ta rzeczywistość się dzieje. To co jest istotne w ramach całej, złożonej teorii, to dwie tezy główne:

1. Język, będący tworem społecznym, jako system, w którym wychowujemy się i myślimy od dzieciństwa kształtuje nasz sposób postrzegania otaczającego świata

2. wobec różnic między systemami językowymi, które są odbiciem tworzących je odmiennych środowisk, ludzie myślący w tych językach rozmaicie postrzegają świat.

Obie tezy zamykają się w stwierdzeniu, że otaczającej rzeczywistości nie można opisać bezstronnie, gdyż pewne obrazy, schematy myślenia i cała gama uczuć, emocji i doznań została zakodowana według klucza kultury i języka, w których każdy został wychowany. Podkreśla się tu wyraźny i silny związek języka z kulturą narodu i ich "ducha", który chociaż nie jest przedstawiony explicite, to przejawia się wciąż w ich tezach i rozważaniach jako efemeryczny element, który nawet jeśli jest trudny do zdefiniowania, to istnieje w świadomości wszystkich jednostek wchodzących w skład wspólnoty jaką jest naród. Dzięki specyficzności i odmienności języka, oraz sposobu myślenia, narody zatrzymują w ramach wspólnoty, to co jest w nim istotne dla jej członków i wyraża się w typowy dla ich kultury sposób.

Współcześnie termin "duch języka" traktowany jest jako archaizm i został zastąpiony pojęciem przedstawianym w polskiej lingwistyce jako "moc języka" lub "wrodzona moc języka". Władysław Miodunka uważa za ową moc " te cechy języka, które są związane z ludem (narodem) używającym go: z jego liczbą, dochodem narodowym, mobilnością, produkcją, kulturą i ekonomią". Miodunka zwraca także uwagę na fakt, iż "moc języka zależy od zjawisk zewnątrzjęzycznych (pozajęzykowych), związanych z faktem, że jakiś język jest narzędziem komunikacji, które pozwala przekazywać (komunikować) ważne informacje tym, którzy są ważni dla użytkowników języka", czy "moc języka" stanowią, na co wskazują humaniści na przestrzeni ostatnich dwustu lat, o sile i potędze jego trwania, co w szczególny sposób dotyczy Polaków. Maria Bobrownicka podkreśla iż " jedynie w przypadku Polaków mamy do czynienia z paralelnym rozwojem świadomości narodowej i narodowego języka".

 Na temat roli języka, szczególnie języka polskiego, zdania naukowców są spójne, zarówno wobec rodaków żyjących w Polsce, jak i tych, którzy mieszkają poza granicami naszego kraju. Wspólny jest także wyrażany niepokój o trwałość naszego języka wśród emigracji, co zwłaszcza w ostatnim dziesięcioleciu jest szczególnie mocno akcentowane. Życie na obczyźnie stwarza sytuację, w której  dbałość o zachowanie języka narodowego, jako głównego elementu kultury naszego kraju, wspólnego dobra wypracowywanego przez wiele pokoleń, wymaga świadomych działań na rzecz jego pielęgnacji. Zadanie to nie jest łatwe. Dlatego też działania te wspierane są przez organizacje polonijne, kościelne i media. Dzieje się tak ponieważ "język - na co wskazuje J.J.Smolicz - jest wyrazem solidarności z narodem, oraz wszystkimi Polakami, niezależnie od tego, gdzie się znajdują; to świadome lub nieświadome odwoływanie się do całego kulturowego dorobku Polaków". Dlatego też " Polak za granicą (...) winien pielęgnować i odnosić się z szacunkiem do (...) polszczyzny".

Język polski stanowi, na całym świecie, czynnik integrujący środowiska polonijne, pełni istotną rolę w ich kształtowaniu, jest także pomostem łączącym emigracyjne pokolenia pozwalając tym samym kolejnym generacjom na pielęgnowanie polskiej kultury poza granicami kraju. To właśnie środowiska polonijne, zaraz po rodzinie, dbają o trwałość językowego i narodowego "ducha", przejawiającego się w zbiorowym podtrzymywaniu świadomości "bycia Polakiem". Dla wielu polskich emigrantów kontakt z rodakami, rozmowy w ojczystym języku, pielęgnowanie pamięci historycznej, tradycji i obyczajów, pozwala na zniwelowanie tęsknoty, nostalgii, oraz wzmocnienie swojej pozycji wśród innych grup etnicznych. Pozwala także na określenie swojej tożsamości jednostkowej i kolektywnej.

Język polski odgrywa w procesach integracyjnych olbrzymia rolę, co podkreśla J.J. Smolicz "Polacy stanowią jeden z najlepszych przykładów kultury, w której język ojczysty ma status wartości podstawowej bądź centralnej". Z tego powodu integracja środowisk polonijnych i kultywowanie w nich przekazu kulturowego w rodzinnym języku stanowi w dużej mierze o jego przetrwaniu. Ma to szczególne znaczenie w dobie procesów globalizacyjnych, unifikujących wieloetniczne społeczności niemal całego świata. (...)

(...) Także w Europie wyższy poziom wykształcenia emigrantów, znajomość języka kraju osiedlenia, polityka pluralizmu kulturowego pozwalająca na łatwiejsze procesy asymilacyjne i "wtapianie się" w zazwyczaj wielokulturowe społeczeństwa nowoczesnej Europy, także prostsza komunikacja z Polską osiągniętą dzięki najnowszym zdobyczom techniki, oraz tempo życia wraz z medialną gloryfikacja konsumpcyjnego i hedonistycznego stylu życia, sprawiają, ze współczesny emigrant coraz rzadziej odczuwa potrzebę przynależności do organizacji polonijnych. Tym samym zwraca się uwagę w świecie nauki na redukcję polskich wartości, zachwiane procesy identyfikacyjne i zanik języka polskiego poza granicami kraju.

Na proces zaniku języka polskiego wśród Polonii rozmieszczonej na całym świecie wskazują działacze organizacyjni środowisk polonijnych, naukowcy i sami emigranci. Badająca stan Polonii na byłych terenach ZSRR Zofia Kurzowa, pisze: "W miarę przesuwania się pokoleń znajomość język polskiego maleje, aż do zaniku zupełnie. Nad wszystkimi językami dominuje język rosyjski". Kurzowa za podstawowy czynnik odpowiedzialny za osłabianie języka polskiego wskazuje " zmniejszenie się liczby wiernych, a więc osłabienie kontaktu z kościołem, który stanowił ostoję języka polskiego, oraz wzrost ogólnego wykształcenia ludności".

Jednocześnie podkreśla rolę organizacji polonijnych, integrujących i skupiających ludzi, mających na uwadze wartości narodowe, przechowywane dla następnych pokoleń w trosce o dbałość własnych korzeni: "życie różnych wariantów języka ojczystego (...) pozwala także przewidywać, że Polonia ta ma poważne szanse utrzymywania swojej odrębności oraz rozwoju własnej kultury, tradycji narodowych i językowych".

Jarosław Załęcki także wskazuje na erozję języka polskiego wśród emigracji niemieckiej "Istotny wpływ na uznanie języka polskiego za język "domowy" wywierają podobnie jak przy jego znajomości takie czynniki, jak wyższe wykształcenie, młodszy wiek oraz krótszy czas pobytu na emigracji. Potwierdza się jednak reguła, iż z czasem język polski wypierany jest stopniowo przez inny język, zwłaszcza język kraju osiedlenia. Na używanie języka polskiego w rodzinach pozytywnie wpływa częste przebywanie w środowiskach polonijnych oraz więź z parafią polską, co świadczy o znaczącej roli parafii polskiej dla podtrzymywania języka ojczystego w polskich domach. Osoby badane, które określają się jako "Polacy", częściej posługują się językiem polskim w domu niż osoby identyfikujące się z narodowością niemiecką bądź też mające kłopoty z własna identyfikacja etniczną". Jednocześnie K. Wóycicki zwraca uwagę na coraz słabszą pozycję organizacji polonijnych w Niemczech "W Dusseldorfie działalność organizacji polskojęzycznych jest bardzo skromna (...) Jedynie dwie z nich są formalnie zarejestrowane (...). respondenci mają dość ustaloną i negatywną opinię o organizacjach polonijnych jako przestarzałych w formie, nieskutecznych, a przede wszystkim szalenie skłóconych"

Praktycznie na całym terytorium Niemiec, znajomość języka polskiego i przynależność do organizacji polonijnych komplikuje sytuacja prawno-pobytowa emigrantów z Polski, z których zdecydowaną większość określa się jako "późnych wysiedleńców", a więc pełnoprawnych obywateli Niemiec. Wspomniane komplikacje wynikają z różnego postrzegania tej grupy zarówno przez Polaków mieszkających w Niemczech jak i samych Niemców. Sytuację t obrazuję wypowiedź jednego z emigrantów zaprezentowana przez Wóycickiego w "Być Polakiem w Niemczech": " Jeżeli chodzi o ludzi, którzy tutaj zostali na papierach niemieckich i teraz należą do związku Polaków to sądzę, ze chyba im się coś pomyliło. Przyjechali tutaj dobrowolnie, przynajmniej z tego młodszego pokolenia. Wszyscy mogli przecież pozostać w Polsce. Dla mnie jest to nielogiczne. Przyjechali tutaj, określili się jako Niemcy, bo inaczej nie mogliby dostać obywatelstwa, a teraz zawiązują związki polskie. To coś tu nie jest w porządku".

Wśród Polonii rozsianej po całym świecie dostrzega się poważny kryzys w zakresie pielęgnacji języka polskiego, oraz stopniowe zanikanie egid polskości w postaci organizacji polonijnych, promujących naukę języka polskiego i dbających o pielęgnowanie narodowych tradycji i historii. Problem staje się coraz jaskrawiej naświetlany przez różne środowiska polonijne, jednak jak się wydaje, pamięć o wspaniale działających jeszcze do niedawna, organizacjach polonijnych i bogata na ich temat literatura, przysłania coraz bardziej ponury obraz rzeczywistości.

3. Fragmenty pracy licencjackiej: Anna Olszowska, „Kurier Berliński – Polonica na tle mediów polonijnych w Niemczech”, Kraków 2003

(...) Z jednej strony polonia niemiecka ulega stopniowej asymilacji, a dla kolejnych pokoleń język polski jest jedynie językiem obcym, z drugiej jednak nadal usiłuje pielęgnować swą polską tożsamość. Służą temu, jak dotąd na ogół nieudane, próby wprowadzenia języka polskiego do szkół, także tworzenia mediów polonijnych. (...)

(...) Polacy mieszkający w Niemczech i posiadający obywatelstwo niemieckie nie posiadają statusu mniejszości narodowej, ani grupy narodowej.(...)

(...) Traktat z 1991 roku, według Kingi Hartmann , tworzy także teoretyczne podstawy do wprowadzenia języka polskiego do szkół niemieckich. W praktyce uczy się go jednak niewiele dzieci. Winą za to Hartmann obarcza raczej środowisko polonijne, które nie opracowało programu, dostosowanego do niemieckiego systemu szkolnictwa. Sytuację podsumowują słowa: Nie odbierając nikomu zasług i nie kwestionując ogromnego wysiłku włożonego w pracę z każdą, choćby najmniejszą grupą uczniów, tak długo, jak długo lekcje będą odbywały się w ramach zajęć dodatkowych w wygospodarowanych własnym sumptem pomieszczeniach, w salkach parafialnych, bez skorelowanych programów, przy braku odpowiednich podręczników, sprawa języka polskiego będzie wewnętrzną bolączką rozproszonych grup polonijnych. Tylko zajęcie odpowiedniej pozycji w państwowych szkołach może wpłynąć na zajęcie oczekiwanego miejsca w kulturowych ramach Niemiec.

4. Fragmenty wypowiedzi prof. dr hab. inż. Piotra Małoszewskiego, Chrześcijańskie Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech e.V.

(...) Niemieckie władze szczebla federalnego stawiają do dyspozycji około 200 tysięcy euro rocznie na projekty polskiej grupy etnicznej. Jednak w ramach wymienionej kwoty nie mogą być finansowane projekty obejmujące nauczanie języka polskiego. Wspieranie nauczania języka polskiego należy „teoretycznie” do kompetencji odpowiednich ministerstw krajów związkowych Republiki Federalnej. Jednak bardzo często zachowują się one tak, jakby postanowienia traktatu w sprawie działań dla zachowania języka polskiego ich nie dotyczyły.(...) W Polsce nauczanie języka niemieckiego jako języka ojczystego jest pokrywane w całości ze środków państwowych (...) kwotą ponad 3 milionów Euro. Tą formą nauki objętych jest ponad 30 tysięcy dzieci, a nauka prowadzona jest w ponad 300 placówkach. Nauczaniem zajmuje się odpłatnie ponad 500 nauczycieli, a tygodniowy wymiar godzin nauczania języka niemieckiego jako ojczystego wynosi średnio 4 godziny.

W Niemczech języka polskiego jako języka ojczystego uczy się w sumie około 6300 dzieci w tym blisko 2300 dzieci w systemie niemieckich szkół publicznych oraz ponad 4000 dzieci w szkołach działających w organizacjach polonijnych. Państwo niemieckie wspiera finansowo naukę języka polskiego jako ojczystego w szkołach publicznych dla około 2300 dzieci, choć nie wszędzie jednakowo. Odnotować należy dynamiczny rozwój nauki języka polskiego jako ojczystego uzyskany w szkołach publicznych Północnej Nadrenii-Westfalii dzięki aktywnej pracy Związku Nauczycieli Języka Polskiego i Pedagogów oraz bardzo przychylnej postawie władz tego kraju związkowego. Ten temat będzie omawiany przez przedstawicieli tego Związku.

Prawie dwukrotnie więcej dzieci uczy się języka polskiego jako ojczystego w szkołach działających w organizacjach polonijnych. Największe z nich to szkoły "Chrześcijańskiego Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego w Niemczech T.z.“, stowarzyszenia działającego w strukturach Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech, "Polskiej Macierzy Szkolnej" w Północnej Nadrenii-Westfalii oraz Polskiego Towarzystwa Szkolnego “Oświata” w Berlinie.

W "Chrześcijańskim Centrum” nauka przedmiotów ojczystych odbywa się łącznie w blisko 250 grupach szkolnych obejmując blisko 2500 dzieci nie licząc grup katechetycznych. W większości ośrodków zajęcia prowadzone są w wymiarze 2-3 godzin tygodniowo w tym 1-2 godzin nauki języka polskiego oraz po 1 godzinie lekcyjnej z historii lub geografii polski. Nauczaniem przedmiotów ojczystych zajmuje się ponad 150 osób świeckich. Należy oczywiście podkreślić, że prowadzone w ramach Polskiej Misji Katolickiej szkolnictwo obejmuje przede wszystkim naukę katechezy w języku polskim z której korzysta ponad 8500 dzieci i młodzieży. Polska Macierz Szkolna, zatrudniająca 14 nauczycieli, prowadzi nauczanie dla około 330 dzieci, a zajęcia lekcyjne odbywają się w pomieszczeniach Polskiej Misji Katolickiej. W Polskim Towarzystwie Szkolnym “Oświata” pracuje 25 nauczycieli a z nauki korzysta ponad 300 dzieci. Zakres nauczania w obu wymienionych organizacjach obejmuje około 3 godzin lekcyjnych tygodniowo.

"Chrześcijańskie Centrum” szacuje, że całkowity koszt prowadzenia wszystkich przyparafialnych Szkół Przedmiotów Ojczystych w Republice Federalnej Niemiec (bez kosztów prowadzenia katechezy) wynosi około pól miliona Euro rocznie i jest ponoszony przez rodziców dzieci, polskich duszpasterzy i Polskie Misje Katolickie. "Chrześcijańskie Centrum” nie otrzymuje żadnej pomocy finansowej od strony niemieckiej na prowadzenie działalności szkolnej. Polska Macierz Szkolna oraz Polskie Towarzystwo Szkolne “Oświata” otrzymują symboliczną dotację od strony niemieckiej, która łącznie nie przekracza kwoty 20 tysięcy Euro rocznie. Porównując przytoczone dane liczbowe łatwo zauważyć olbrzymią dysproporcję w ilości dzieci korzystających z nauki języka ojczystego w obu krajach. Biorąc pod uwagę liczebność polskiej grupy etnicznej w Niemczech i mniejszości niemieckiej w Polsce, można zauważyć, że prawie 80% dzieci i młodzieży mniejszości niemieckiej uczy się języka ojczystego podczas, gdy w polskiej grupie etnicznej tylko około 1,6%. Oznacza to, że względny stosunek uczących się języka ojczystego ma się tak jak 1:50 na niekorzyść polskiej grupy etnicznej w Niemczech.

Głównymi czynnikami wpływających negatywnie na ilość dzieci uczących się języka polskiego jako ojczystego w niemieckim systemie szkolnym jest brak sprzyjającej atmosfery, konieczność pokonywania barier biurokratycznych oraz niechęć rodziców i samych dzieci do korzystania z ewentualnej oferty nauki języka polskiego jako języka ojczystego. Poza Północną Nadrenią-Westfalią liczba chętnych pragnących uczyć się języka polskiego jako ojczystego w tym systemie nie jest wielka. Moim zdaniem trudno się dziwić, że przy silnej presji integracyjnej występują opory i zahamowania towarzyszące posyłaniu dzieci do szkół publicznych na naukę języka polskiego jako ojczystego. Rodzice wolą posyłać swoje pociechy na przykład do szkół przyparafialnych, gdzie ich dzieci nie są w wyizolowanej “egzotycznej grupie cudzoziemców”, lecz wśród rówieśników, których łączy wspólnota pochodzenia a nauka katechezy, języka polskiego, poznawanie tradycji, historii i kultury polskiej oraz wspólne imprezy pozwalają im w autentyczny sposób odkrywać swoje korzenie i tożsamość.(...) chciałbym mieć nadzieję, że nasz rząd po fazie wielu obietnic i po wejściu Polski do Unii Europejskiej przystąpi obecnie do efektywnego działania, gdyż jak można łatwo zauważyć, dziś w Niemczech uczy się języka polskiego we wszystkich formach nauczania w sumie około 2,5% dzieci z tzw. polskiej grupy etnicznej a taki stan jest absolutnie niezadowalający. Wszelkie więc publiczne wypowiedzi o doskonale rozwijającym się nauczaniu języka polskiego w Niemczech traktować należy jako całkowicie rozmijające się z prawdą. (...)

5. Dr Marcin Idziński, fragmenty materiału na sesję naukową Instytutu Badań nad Kulturą Polonijną i Polaków w Świecie i Instytutu Śląskiego – Opole 12.10.2006

(...) istotna potrzeba POWAŻNEJ prasy “polonijnej” narzuca się sama! Tym bardziej, że poziom obecnych wydawnictw niczego z potrzeb Polaków w Niemczech nie zaspokaja. Wydawnictwa te (Kurier, Samo życie, Fakt, Info-tips, reszta wydawnictw ma charakter wewnątrzśrodowiskowy o niewielkim zasięgu oddziaływania) spełniają w miarę dobrze zadania informacji bieżącej, zwłaszcza w sprawach środowiskowych. Natomiast serwis informacyjny dotyczący kraju jest na najniższym z możliwych poziomów – redagowany jest wybiórczo i niechlujnie, bez podstawowego pojęcia zawodowego. Brak również jakiejkolwiek głębszej refleksji na tematy polityczne, kulturalne, czy społeczne tak w kraju jak i w Niemczech, a nawet w samym środowisku polskim. Skutek jest taki, że o tym, co się dzieje w kraju omawiana grupa odbiorców tej prasy wie bardzo mało, a poza tym nasączana jest różnorakimi bzdurami, które redaktorom wydają się ważne, a nawet po prostu łatwo i bez trudu wpadają im “w ręce”, czyli pod tak zwane pióro, lub spełniają kryterium tak zwanej “atrakcyjności”, niestety wręcz jedynie bulwarowej. Podobnie rzecz się ma z problematyką polonijną i interpretacją tego co i dlaczego w środowisku polskim się dzieje. (...) Co do poważniejszej chociażby informacji na temat, co dzieje się w kulturze, polityce, czy wydarzeniach socjologicznych w społeczeństwie otaczającym – niczego dowiedzieć się nie można (nawet w zakresie podstawowym), chyba, że za taki uznamy informacje, które “świat polski” z niemieckim konfliktują, a więc niepogłębione informacje o nieprzychylnych Polsce działaniach czy wręcz rudymentach stosunków bilateralnych. W tym morzu nieistotnych dla żadnej ze stron drobnostek giną niekiedy poważne inicjatywy, jak chociażby akcja “Ochrony dobrego imienia Polski i Polaków” i inne. (...) Jakie są powody, dla których uznaliśmy wyżej rzeczywistą potrzebę istnienia specyficznej (“polonijnej”) prasy dla Polaków zamieszkałych stale w Niemczech, skoro podane wyżej dane zdawałyby się wskazywać na brak takiej potrzeby?

Zasadniczym powodem jest istotna specyfika tej grupy!

Polega ona na tym, że środowisko to nie jest w pełni zintegrowane z niemieckim środowiskiem otaczającym (a więc prasa niemiecka nie zaspokaja wielu istotnych potrzeb), a jest już w znacznym stopniu zdystansowane wobec codziennego życia Ojczyzny pochodzenia (a więc i zawartość prasy polskiej wielu istotnych zapotrzebowań również nie może spełnić).

Kolejny powód, to fakt, że dla osób mieszkających poza krajem “pojmowanym jako ojczysty” zupełnie inaczej układa się hierarchia ważności problemów społecznych, kulturalnych, politycznych itd. oraz zasadniczo odmienna bywa “optyka” oglądu zasadniczych zjawisk, istotnych dla rozwoju osobowości, a chociażby obrony przed następującą dekulturacją.

Innym istotnym powodem są zjawiska językowe - zachodzące tak w języku prasy polskiej (codziennej, jak i tej o pogłębionej refleksji), jak również w języku polskim Polaków poza Polską. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że łatwo zaobserwować w tym środowisku postępującą trudność w rozmowie rzeczowej na tematy poza codzienne. Językoznawca wie, że inna zgoła jest w tych procesach rola “języka słuchanego” (np. w telewizji polskiej czy radio) i “czytanego” (w tym w gazecie polskojęzycznej). Osobiście do zjawiska tego przywiązuję duże znaczenie, choć proces prymitywizacji języka w otoczeniu obcojęzycznym jest i naturalny i trudny do odwrócenia, jednak uważam, że można (i warto!) mu w istotny sposób przeciwdziałać. Oczywiście jest to najważniejsze w odniesieniu do młodzieży “polonijnej”, gdzie moim zdaniem, tylko dobra, trafiona w rzeczywiste zainteresowania gazeta może jakoś podtrzymać sprawność czytelniczą tego pokolenia. (podkreślenie moje)

Ponieważ w większości ośrodków nawet liczniejszego osiedlenia Polaków nie istnieją jakiekolwiek stałe miejsca spotkań (kluby, świetlice itp.),nie istnieje więc obyczaj poważniejszych rozmów w środowisku polskim! Nie ma po prostu możliwości wspólnego gdzieś przebywania, a organizowanie takich możliwości sporadycznie wymaga stosunkowo dużego nakłady pracy, więc należy do rzadkości. Rozmowy Polaków po polsku ograniczają się więc zwykle do zdawkowych wymian informacji bieżących i zwrotów grzecznościowych w trakcie przypadkowych okazji spotkań, głównie przed kościołami po Mszach świętych. Jak poważną przyczyną zanikania specyfiki kulturalnej polskiej jest taka sytuacja wie każdy socjolog. Tym bardziej, że naturalne spotkania w środowiskach pracy, czy środowiskach zawodowych itp. są oczywiście niemal zupełnie pozbawione wszelkiej tematyki polskiej, a treść ich równie oczywiście dotyczy problematyki wyłącznie kraju osiedlenia i podlega owej obcości zarówno obyczaju jak i atmosfery. Niestety stanu tego nie poprawiają obyczaje rodzinne, gdyż i one podlegają przemożnym wpływom otoczenia niemieckiego. Nawet tam, gdzie istnieją te nieliczne miejsca regularnych spotkań Polaków, tematyka na wyższym poziomie refleksji występuje bardzo rzadko, zwykle zastępuje ją nadal tematyka patriotyczna. Ta jednak, bez wsparcia szerszego zaplecza refleksyjnego (historia, socjologia, polityka, itd.), staje się coraz bardziej zawieszona w próżni i traci popularność, zwłaszcza wśród młodego pokolenia!

Istniejące szkółki sobotnie, zwykle przy parafiach w najmniejszym stopniu nie mogą zapełnić omawianej luki z racji często przypadkowemu doborowi kadry pedagogicznej nastawionej głównie na pracę z małymi dziećmi i mocno ograniczonego programu dydaktycznego, a także skromnego czasu posiadania zwykle wynajmowanych, kosztownych pomieszczeń.

Nie mnożąc dalej konkretnych przykładów powiedzieć trzeba na koniec, że w tej sytuacji codzienność “polonijna” ogranicza się do zamierających spotkań wspominkowych, zabaw tanecznych i gdzieniegdzie tylko (tam, gdzie są liczniejsze środowiska młodzieży studiującej) wspólnej turystyce i grach sportowych. (Z posiadanych danych wynika, że zorganizowana polska grupa studencka działa jedynie w Monachium i Norymberdze.)

Tak więc obecne formy aktywności środowiskowej nie sprzyjają procesom stymulowania rozwoju formacyjnego polskiego i poszerzaniu coraz to bardziej zawężających się horyzontów tematycznych obecnych w omawianym środowisku.

Naszym zdaniem, skuteczną, choć częściową rekompensatę tych negatywnych zjawisk może stanowić odpowiednie wydawnictwo prasowe.(...)

(...)W sieci działa kilka stron internetowych posiadających stosunkowo dużą ilość interesujących materiałów, a niektóre, jak np. polonia-monachium.inof, silny serwis światowy. Istnieją też serwisy internetowe w innych krajach osiedlenia polskiego, np. w Szwajcarii, Szwecji, Francji, a przede wszystkim serwis Świat Polonii, z którymi współpraca redakcyjna jest stosunkowo łatwa. (...)

(...) W Niemczech odbywa się rocznie co najmniej 3 tys. imprez różnego rodzaju, związanych z Polską (od dziecięcych, młodzieżowych, turystycznych, po poważne działania naukowe). Podobnie pewnie jest w Polsce z tematem Niemcy. Już samo ujawnienie zakresu tego ruchu artystyczno-turystyczno-intelektualnego miałoby istotne znaczenie dla integracji środowiskowej i wpływ na poczucie wartości integracji europejskiej.