Polacy w Niemczech 4

 

S³uchaj radia

po polsku

Polacy w Niemczech 5

kliknij - tutaj

 

Polacy w Niemczech 8

Zamów

Magazyn Polonii

PO-PROSTU

www.po-prostu.eu/

Polacy w Niemczech 9

Taniej jak z nami

do Polski nie polecisz!

kliknij - Wiecej info

Natychmiastowa

rezerwacja lotów

Zdrowie
w rodzinie!
 
Polacy w Niemczech 10
 
kliknij
Wiecej info

Pomoc psychologa!

 
Polacy w Niemczech 11
 
kliknij
Wiecej info.
Medycyna naturalna!
 
Polacy w Niemczech 12
 
 
Kliknij - Wiecej info.

niezale¿ne i neutralne doradztwo finansowe

Polacy w Niemczech 13

Janusz Czekala

kliknij - Wiecej info.

T³umacz

przysiêg³y jêzyka

POLSKIEGO

DOMINIKA HILGER

kliknij - Wiecej Info.

T³umaczenia i

Informacje

Polacy w Niemczech 14

kliknij - Wiecej info.

Izabela S. Demacker

Rechtsanwältin

Gabelsbergerstrasse 9

80333 München

Fon.: 089/85 63 63 55

Fax: 089/85 63 63 56

www.kanzlei-demacker.de

info@kanzlei-demacker.de

kliknij - Wiecej info.

Polonia w Niemczech 6

Dr Marcin Idzinski - P-NTKK Monachium
 
(Materia³ z sesji w Instytucie Sl±skim w Opolu (14.04.2004.)
 
Prasa polonijna w Niemczech (stan 2004)
 
Chc±c prawid³owo oceniæ perspektywy rozwoju, czy te¿ spodziewanego upadku polskojêzycznych gazet wydawanych w Niemczech, trzeba by dokonaæ najpierw solidnej ich oceny prasoznawczej - chocia¿by w ramach podstawowych kryteriów, takich jak poziom informatywny, edytorski, dziennikarski - a tak¿e okre¶liæ rodzaj i potrzeby rynku czytelniczego. * * Dzi¶ nie jest to mo¿liwe na poziomie naukowym, gdy¿ tego typu badañ nikt nigdy nie prowadzi³. * * Có¿ wiêc w tej sytuacji zrobiæ, skoro w interesie tej prasy tematu zupe³nie zaniechaæ nie podobna? * * Jedyne, co jest mo¿liwe, to przedstawiæ Pañstwu szereg w miarê uporz±dkowanych „intuicji”, wynikaj±cych z obserwacji zawodowych, dziennikarzy, o pewnym autorytecie fachowym, nie zwi±zanych z przedmiotem tej oceny. Pozwalam sobie i siebie do tej grupy zaliczyæ, gdy¿ od blisko 10 lat w codziennej dzia³alno¶ci tej prasy nie uczestniczê, bêd±c jednak jej codziennym obserwatorem. * * Swego czasu pozwoli³em sobie, okre¶liæ Poloniê, jako kolejny region Polski, taki jak Podhale czy Kaszuby. Potem przez trzy lata prowadz±c redakcje regionalne wielonak³adowej prasy w Polsce, zda³em sobie sprawê, ¿e prasa polonijna to w³a¶nie taka prasa regionalna – co ma t±, wydaje mi siê zaletê, ¿e przynajmniej mo¿emy dzi¶ okre¶liæ o jakim typie prasy mówimy i w jakich kategoriach prasoznawczych musimy j± oceniaæ. * * Chodzi wiêc o prasê typu regionalnego!* * Mówi±c o perspektywie - bez pewnego rodzaju oceny obyæ siê nie da, a to stawia mnie w do¶æ niezrêcznej sytuacji. Ale trudno! * * Najpierw chcia³bym zastrzec, ¿e wydawców i redaktorów tej prasy darzê najwy¿szym szacunkiem, jako ludzi, którzy w beznadziejnych warunkach t± niezbêdn± dla Poloni dzia³alno¶æ prowadz±. * * Ocena moja dotyczyæ wiêc bêdzie nie warto¶ci tej prasy jako faktu socjologicznego czy kulturowego, a jedynie jej profesjonalnych elementów – które jednak dla jej perspektyw s± najwa¿niejsze. * * Gazeta to przede wszystkim produkt rynkowy, niemal taki sam jak ka¿dy inny. Produkt marny kupuje siê – tylko wtedy, gdy nie ma on na rynku konkurencji. Tymczasem dzi¶ w Niemczech mo¿na ³atwo mieæ ka¿dego rodzaju polsk± prasy, co sytuacjê rynkow± zasadniczo okre¶la. Trzeba stwierdziæ jasno, ¿e - w konkurencji z pras± wydawan± w Polsce gazety polonijne szans najmniejszych nie maj±, a wiêc w zasadzie nie maj± szans przetrwaæ, nie mówi±c ju¿ o rozwoju. * * Cyfry uzasadniaj±ce to bolesne stwierdzenie, za chwilê. * * Atoli paradoksalnie prasa polonijna „siê trzyma”, jej ogólny nak³ad nawet ro¶nie. * * To jest jednak paradoks pozorny! * * Z fachowego punktu widzenia wynika to ze zjawiska, które marketing nazywa „pobudzeniem rynku”. Rynek pobudzony jest przez jaki¶ czas bardzo ch³onny! Ale warto¶æ produktów na nim dostêpnych zaczyna byæ - coraz bardziej obserwowana, a selekcja nieuchronna. S³aby produkt musi odpa¶æ! To tylko kwestia czasu. * * To „pobudzenie” to, niestety; wynik nie dzia³añ prasy polonijnej – to wynik szeroko¶ci oferty rynkowej, z jak± mamy obecnie do czynienia. * * Wzrost nak³adów jest te¿ bardzo zwodniczym wska¼nikiem. Ro¶nie nak³ad – ale gwa³townie maleje udzia³ w rynku – co jest o wiele wa¿niejsze! * * Tymczasem - jak podaj± w³a¶ciciele firm sprzedaj±cych polskojêzyczn± prasê w sposób obwo¼ny (w³a¶ciwie jedyni „fachowcy”, bo z tej sprzeda¿y ¿yj±) prasa polonijna stanowi zaledwie 1,2% obrotu, mimo, ¿e jest najtañsza na straganie! Bior±c te¿ pod uwagê dane dotycz±ce prenumeratorów wiadomo, ¿e ³±cznie obejmuje ona jedynie 0,6 % polskojêzycznego rynku prasowego w Niemczech. A wiêc jej rzeczywisty udzia³ w rynku – powtarzam – to wska¼nik najwa¿niejszy w powa¿nej ocenie marketingowej, jest poni¿ej tak zwanego b³êdu statystycznego, a wiêc w³a¶ciwie tej prasy wcale na rynku, gdy to pojêcie traktowaæ powa¿nie – nie ma! * * Te dane s± ju¿ wrêcz zastraszaj±ce i z nimi niestety nie mo¿na nawet dyskutowaæ! To jest konkret! Trzeba go po prostu przyj±æ i zrozumieæ jego gro¼ne konsekwencje! * * Jednak prasa polonijna ma pewn± zasadnicz± prawdziw± warto¶æ rynkow±. Jest ni± jej rzeczywista regionalno¶æ! Pisze i informuje o sprawach „miejsca” swych odbiorców. * * I to by³oby niew±tpliwie elementem optymistycznym, gdyby nie fakt, ¿e informacja ta jest na bole¶nie marnym poziomie zawodowym. * * Sytuacja ta wynika z trzech podstawowych spraw; - pierwsza to to, ¿e grupa osób pisz±cych, to wieloletni dziennikarze, ale tylko „z w³asnego nadania”!!. Z oczywistych, wzglêdów nie s± oni w stanie unowocze¶niaæ swego warsztatu zawodowego, podczas gdy ten wokó³ ulega szybkiemu rozwojowi - form, stylistyk itd, a wiêc porównawczo sprawno¶æ zawodowa dziennikarstwa polonijnego coraz bardziej odstaje od elementarnych standardów dzi¶ powszechnie stosowanych. To samo ma miejsce w innych zawodach prasowych, jak chocia¿by edytor, ³amacz czy korektor itd.- druga, to tylko pozorna znajomo¶æ w³asnego rynku (czyli mo¿liwo¶æ profesjonalnego okre¶lenia tak zwanej Zielgrupe, dla której gazetê siê robi). * * Znajomo¶æ ta wynika jedynie z intuicji i zdroworozs±dkowej obserwacji, co w ramach zagadnienia – perspektywa – jest wysoce niewystarczaj±ce. * * Najwa¿niejsza jest analiza kto (jaki typ czytelnika) od danego tytu³u odchodzi i dlaczego, oraz kto i dlaczego do niego przychodzi. Powtarzam! – te w³a¶nie „ruchy” czytelniczego krêgu s± najwa¿niejsze dla oceny miejsca gazety na rynku, a nie jej wzrastaj±cy czy opadaj±cy nak³ad, czy znajomo¶æ, nawet dobra tej najwiêkszej grupy odbiorców! Ta bowiem stanowi jakby zaledwie „trzon”, (który z reszt± nie wystarczy na ca³o¶æ utrzymania tytu³u) natomiast o perspektywach decyduj± w³a¶nie te ruchy jakby na obrze¿ach krêgu czytelniczego, bo one w³a¶nie wskazuj± czy ów „trzon” bêdzie wzrasta³ czy siê kurczy³. Nie miejsce tu, by te podstawowe zasady marketingowe, specyficzne dla rynku prasowego, szerzej omawiaæ, wiêc w uproszczeniu mo¿na to tak zobrazowaæ: - S± grupy czytelnicze, które uznajemy za prespektywiczne, czyli zak³adamy, ¿e w d³ugim dystansie czasu bêd± tytu³em zainteresowane bo (tylko trzy podstawowe ich cechy); *zawsze bêd± mia³y na gazetê pieni±dze, *czytaj± nieincydentalnie, *bêd± stale w tym miejscu, gdzie tytu³ dociera itp. To i tylko to, jest Zielgrupe chc±c my¶leæ o marketingu gazety powa¿nie! * * Popularno¶æ gazety w innych grupach (mniej stabilnych) nie ma w³a¶ciwie ¿adnego znaczenia marketingowego. Tymczasem u nas odbiorcami s± – w przewa¿aj±cej ilo¶ci – w³a¶nie te grupy „niestabilne”. Ludzie marnie sytuowani, robotnicy okresowi, poszukiwacze podstawowej informacji w jêzyku ojczystym, a wiêc osoby s³abo osadzone w ¶rodowisku itp. Prawdziwi czytelnicy prasy kupuj± gazety z Polski. * * Trzeci aspekt jest najpowa¿niejszy. W polskim obszarze prasowym obowi±zuje dzi¶ formu³a „gazety wszechstronnej”, czyli takiej, której kupienie zwalnia od potrzeby kupowania innej gazety. * * Praktycznie polega to na tym, ¿e mieszkaniec np. Ko¶cierzyny, Dortmundu, czy Passau ze swej gazety dowie siê co wa¿nego dzia³o siê w Brukseli, Nowym Jorku, Berlinie, Warszawie, Ko¶cierzynie, Dortmundzie czy Passau. Stosuj± to wydania regionalne wszystkich profesjonalnych wydawnictw – a tak¿e rozumiej± t± potrzebê wydawcy poloni i staraj± siê temu sprostaæ. * * Ale tu w³a¶nie wy³ania siê gro¼na „twarz konkurencji”! Bowiem ta w³a¶nie czê¶æ gazety, fachowo zwana – unitarn± – a wiêc ta, która pod wzglêdem tematów i elementu informacyjnego jest wszêdzie podobna - jest w naszych gazetach najgorsza. Bo redakcja tej czê¶ci, (a w³a¶ciwie edycja) to rzecz bardzo trudna - teren czystej profesji - i nie pomog± tu nawet najlepsze chêci – albo siê to umie zawodowo i nowocze¶nie zrobiæ, albo nie. Oto cytat z opracowania wydawnictwa Neue Presse Passau, które jest silne i na rynku polskim i niemieckim, dlatego to opracowanie wybra³em; - „je¶li gazeta w czê¶ci unitarnej nie bêdzie profesjonalnie trafna to czytelnik odejdzie do innej gazety, a wiadomo¶ci regionalnych bêdzie poszukiwaæ w innych ¼ród³ach – ulotki, og³oszenia, internet.” * * S³abo¶ci tej unitarnej czê¶ci gazety, to wynik przede wszystkim braku profesjonalnych edytorów, czy jak niektórzy ich nazywaj± – redaktorów wydania, czyli edycji. * * Gazety polonijne po prostu nie s± w ogóle edytowane! * * Najlepszym przyk³adem mo¿e byæ tu absolutne lekcewa¿enie typu i formy informacji w stosunku do formu³y gazety. W ka¿dej z naszych gazet ukazuj± siê np. wiadomo¶ci w³a¶ciwe dla regionalnej prasy codziennej, a znajduj± siê w prasie np. tygodniowej, czy dwutygodniowej. Tymczasem – jest to zawodowy elementarz – lekcewa¿enie „praw gatunku” jest informacyjnym horrendum, i staje siê po prostu szumem, czy ¶mietnikiem informacyjnym, bo ta zasada gatunkowa ma najg³êbsze uzasadnienie w wiedzy o istocie i warto¶ci informacji. W tym gronie wystarczy ten jeden przyk³ad (czas goni), ale mo¿na by te przyk³ady mno¿yæ.* * B³êdy warsztatu edytorskiego s± dzi¶ ¶mierci± gazety! * * Prêdzej czy pó¼niej sprowadziæ j± musz± do funkcji jedynie informatora dla grupy czytelniczej – która tak naprawdê GAZETY wcale nie potrzebuje! * * ¬ród³a z których nasza prasa korzysta, to albo bardzo nietrafnie dobrane przedruki, albo pó³legalne przeredagowywania cudzych tekstów, albo korzystanie z znowu marnych zawodowo korespondentów. * * A tymczasem w³a¶nie wybór z kilkudziesiêciu tysiêcy zdarzeñ wymaga najwy¿szego przygotowania zawodowego. Moim studentom zawsze powtarza³em – „nie sztuka wiadomo¶ci mieæ, nie sztuka je napisaæ, sztuka je dobrze zestawiæ w numerze, bo tylko wtedy co¶ znacz± – to w³a¶nie ró¿ni informacjê prasow± od informacyjnego zgie³ku”. * * Ta umiejêtno¶æ wyborów dotyczy równie¿ wszystkich innych elementów (tylko najprostrze przyk³ady); *wyboru jêzyka dziennikarskiego w³a¶ciwego do opisywanego zdarzenia (tymczasem u nys tak samo pisze siê o morderstwie jak o zabawie karnawa³owej), *wyboru formu³y tytu³ów i ich czcionki, *rozmieszczenia tematów na stronach itd. Tu mamy do czynienia z absolutnym pomyleniem, lub nieznajomo¶ci± pojêæ. ** Czy po takiej krytyce jest jeszcze o czym mówiæ! * * Musi byæ - bo ewentualny upadek – by³by powa¿nym dramatem nie tylko prasy polonijnej, ale przede wszystkim Polaków w Niemczech. Bez tej prasy musz± oni ulec zupe³nemu rozproszeniu w otaczaj±cym „¿ywiole” miejscowym. * * Co jest niezbêdne, by prasê t± uratowaæ? * * W rezultacie chodzi o dwie zasadnicze sprawy; - pieni±dze i zawodowstwo. * * Niezbêdne jest – to jedyny ratunek – powstanie w pe³ni profesjonalnej nowej formu³y gazety, Polaków zamieszka³ych w Niemczech, gdy¿ obecnie istniej±ca na pewno utrzymaæ siê nie da (przynajmniej na d³u¿sz± metê i w ramach choæby podstawowych kryteriów marketingowych). Mamy w Niemczech oko³o 230 tys. potencjalnych tak zwanych „odbiorców”, którzy s± gotowi wydaæ 2 € w tygodniu. (chodzi tu o profesjonalny wska¼nik marketingowy, który sk³ada siê z do¶æ wielu elementów, wiêc nie ma teraz czasu, by go dok³adniej wyja¶niaæ). Dane wynikaj± z podstawowych badañ rynkowych, w których zak³ada siê do 10% margines b³êdu (dok³adniejszych nie prowadzono), niemniej warto je znaæ. * * To potencjalny kapita³ – bliski 0,4 mln. € tygodniowo! (Dla porównania np. silny ekonomicznie i w pe³ni profesjonalny „Dziennik Ba³tycki” wydawany przez Neue Presse Passau w Gdañsku ma nieporównywalnie mniejsze obroty. * * Jest wiêc rynek do zagospodarowania, który ka¿dy profesjonalny wydawca musi uznaæ za wrêcz wymarzony! * * Powy¿sze wska¼niki s± wprawdzie z przed 2,5 roku, ale pewnie wiele siê nie zmieni³y. * * By siê do tych pieniêdzy dobraæ trzeba sporo zainwestowaæ, gdy¿ osadzenie gazety na rynku, jest grubo dro¿sze ni¿ jej robienie i kolporta¿. Bior±c jednak pod uwagê wielko¶æ tego potencjalnego rynku, z ekonomicznego punktu widzenia mo¿na mówiæ o dobrej inwestycji. * * A wiêc to jest ta zasadnicza „dziura” w budrzecie! * * By j± za³ataæ widzê dwa sposoby; - jeden jest nieco marzycielski, drugi wydaje siê oczywisty. * * Pierwszy - to zrozumienie przez wszystkich wydawców w Niemczech, ¿e tak naprawdê wystarczy Polonii tylko jedna, za to dobra gazeta popularna, która fachowo zmie¶ci wszystkie potrzebne informacje dla wszystkich ¶rodowisk - czê¶æ unitarn±, regionaln±, dzia³ kulturalny, komentarz i wszystkie inne dzia³y, które gazeta posiadaæ musi. Taki rodzaj „spó³ki” mo¿e wszystkim dzisiejszym wydawcom przynie¶æ o wiele wiêksze zyski finansowe, nie mówi±c o satysfakcji! * * Nazwa³em ten sposób „nieco marzycielskim”, bo ¿yj±c w¶ród Polonii w Niemczech od ponad 20 lat wiem, ¿e pewnie woli takiej nie bêdzie! Ale mo¿e jednak? Bo... drugi sposób wydaje siê na tyle oczywisty, ¿e niemal ju¿ „puka do drzwi”, a gdy zapuka naprawdê, mo¿e zje¶æ na rynku wszystko, co na nim obecnie jest. * * Trudno sobie wyobraziæ, ¿eby „na d³u¿sz± metê” koncerny prasowe przegapi³y potencja³ blisko 0,4 mln. € tygodniowo. Posiadaj± one dobre i sprawdzone schematy prasy regionalnej, do¶wiadczenia promocyjne i pieni±dze. I za dobre pieni±dze nie zabraknie dobrych edytorów, (w najgorszym wypadku mo¿na ich sprowadziæ z Polski), a posiadaj±c tê grupê - dziennikarzy za stosunkowo ma³e pieni±dze mo¿na szybko do zawodu odpowiednio przyuczyæ. * * Tak wiêc jestem znowu umiarkowanym, ale jednak optymist±, ¿e prasa potrzebna Polakom w Niemczech ma perspektywê! * * Wiem, ¿e musi sprostaæ wymogom wspó³czesnego rynku prasowego - czy w wykonaniu polskiego koncernu prasowego, czy mo¿e nie polskiego, co przynajmniej „werbalnie” dzi¶ brzmi bole¶nie, ale takie s± realia. * * Na koniec - moje uwagi pomijaj± ca³o¶æ prasy wyznaniowej, w tym katolickiej. Prasa ta bowiem z natury rzeczy podlega i rz±dzi siê nieco odmiennymi kategoriami. * * Uwagi moje nie dotycz± te¿ innych mediów, bo te posiadaj± swoj± w³asn± specyfikê, równie¿ rynkow±. * * Jednak muszê podkre¶liæ, ¿e ¿adne medium nie mo¿e zast±piæ, dzi¶ i jeszcze przez najbli¿sze dziesiêciolecia, prasy.

Polonia Polacy w Niemczech