|
W roku 1953
Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa nadała swój pierwszy program
Poniżej list byłej słuchaczki Rozgłośni do naszej redakcji.
Szanowna redakcjo!
Chcę, by wszyscy wiedzieli, że ja i moi najbliżsi naszej Wolnej Europy nigdy nie zapomnimy. Bo jakże to byłoby możliwe?
Całą naszą rodzinę wywieźli Rosjanie ze Lwowa do Kazachstanu. Mój Ojciec, Stanisław Rogoży po długich trudnościach znalazł się w Armi Pana Generała Władysława Andersa z którą przewędrował cały szlak i bił się za nas i Polskę wszędzie, gdzie tylko się zdarzyło. Nam udało się wrócić do Polski dopiero w 1957 roku. Ojca nigdy już nie widzieliśmy, choć wrócił do Polski już w 1946 roku. Przyjechał do Sieradza, gdzie mieliśmy jeszcze przed wojną rodzinę, ale zaraz go UB zamknęło. Udało mu się uciec w roku 1948 i po różnych strasznych przejściach wrócił do Anglii, gdy dowiedział się, że my dalej w Kazachstanie. W roku 1961 umarł w Cardif na zapalenie płuc.
Gdy wróciliśmy do Polski to już było Radio Wolna Europa. Udało się nam stamtąd dostać wiadomość co z ojcem było i co jest. Dostaliśmy też adresy do jego kolegów, a potem od nich adres Ojca. Myśleliśmy, żeby do niego chociaż jakoś kogoś z rodziny przeprawić, ale się nie udało nigdy. Po tem co go spotkało w Polsce po wojnie wracać już nigdy nie chciał, choć strasznie za nami tęsknił. Pisał i pomagał nam paczkami jak mógł do samej śmierci.
Wtedy Radio było dla nas jedynym głosem ze świata, gdzie Ojciec był. Słuchaliśmy Wolnej Europy codziennie, czasem słyszeliśmy głos jego kolegi z wojska, Pana Zdzisława Kołodziejskiego, o którym nam pisał i to nam musiało wystarczyć. Ale nikt, kto tego nie przeżył nie może wyobrazić sobie co to dla nas znaczyło. Dzięki temu Radiu nie milkła w nas wiara, że jeszcze ojca zobaczymy. Gdy w roku 1959 umierała nasza Matka, kazała nam się modlić za Ojca i za nasze Radio. I chociaż nie ma go już od dawna, to w naszej rodzinie dalej się za radio modlimy i za wszystkich redaktorów, którzy też już nie żyją. I tak już będzie zawsze. Mój syn, który ma dzisiaj 47 lat też Was wszystkich uważa za ludzi, którzy naszej Polsce dali dużo wolności.
Piszę do tej redakcji, bo tylko w niej w Monachium jeszcze są ludzie z Radia.
Pozdrawiam was wszystkich z całego serce w wasze święto i niech wam Pan Bóg Błogosławi!
Maria Zalewska z domu Rogoży z rodziną.
Sieradz Polska 02.maj 2007
(zachowano oryginalną pisownię autorki)
Polonia Polacy w Niemczech
|