Mim1

 

Słuchaj radia

po polsku

Darmstadt

kliknij - tutaj

 

REKLAMA

Zamów

Magazyn Polonii

PO-PROSTU

www.po-prostu.eu/

Taniej jak z nami

do Polski nie polecisz!

kliknij - Wiecej info

Natychmiastowa

rezerwacja lotów

Zdrowie
w rodzinie!
 
zdrowie
 
kliknij
Wiecej info

Pomoc psychologa!

 
 
kliknij
Wiecej info.
Medycyna naturalna!
 
 
 
Kliknij - Wiecej info.

niezależne i neutralne doradztwo finansowe

janusz-nowy

Janusz Czekala

kliknij - Wiecej info.

Tłumacz

przysięgły języka

POLSKIEGO

DOMINIKA HILGER

kliknij - Wiecej Info.

Naprawa samochodow w Polsce

kliknij

Wiecej info.

Tłumaczenia i

Informacje

kliknij - Wiecej info.

Izabela S. Demacker

Rechtsanwältin

Gabelsbergerstrasse 9

80333 München

Fon.: 089/85 63 63 55

Fax: 089/85 63 63 56

www.kanzlei-demacker.de

info@kanzlei-demacker.de

kliknij - Wiecej info.

banerglowny

Marcin Idziński

Casus Polański

Aresztowanie Romana Polańskiego po 30 latach od chwili popełnienia zarzucanego mu czynu wywołało burzę komentarzy i podzieliło znaczną część środowiska artystycznego, komentatorów, a nawet polityków na całym świecie. I trudno się dziwić! Różnice prawa państw, w których Polański od lat mieszka, których ma obywatelstwo, w stosunku do prawa obowiązującego w stanie Kalifornia w USA są znaczne, toteż głównie nie o interpretację prawną tu przede wszystkim chodzi. Rzecz zasadza się bowiem na pytaniach głębszej jeszcze natury. A mianowicie:

  • Czy rzeczywiście „… co wolno wojewodzie…” ?
  • Czy proces w Kalifornii jest procesem? – czyli – czy chodzi o wymierzenie sprawiedliwości, czy o krucjatę przeciw rozwiązłości hollywoodzkiego establishmentu, może o krucjatę przeciw rozwiązłości w ogóle, czy może o osobiste ambicje nikomu nieznanego sędziego… itd.

Nim odpowiemy na te pytania przypomnijmy krótko fakty znane opinii publicznej z licznych enuncjacji mediów, przed 30 laty i dziś. 30 lat temu na party w domu Jack`a Nicholsona w Hollywood Roman Polański odbył stosunek z 13 letnią wówczas dziewczyną będącą pod niewielkim wpływem narkotyków i alkoholu. Zdjęcia dziewczyny z tamtych dni wskazują, że trudno było nie uwierzyć w jej pełną pełnoletniość, na „party” przybyła dobrowolnie, nawet za przyzwoleniem matki. Środowisko filmowe określało ją mianem „prostytutki”, gwałtownie zabiegała o bliskość z gwiazdami filmu, sama poszkodowana w zeszłym roku odwołała swe niegdysiejsze oskarżenie o gwałt. Mamusia nie! Prawo stanu Kalifornia już sam stosunek z nieletnią kwalifikuje automatycznie jako gwałt, poza tym Polański wyjechał z USA przed ogłoszeniem wyroku, a więc zbiegł w trakcie procesu. Uważał bowiem, że nie może liczyć na pełną sprawiedliwość. Od tego czasu mieszka we Francji i Szwajcarii. Uznawany jest jednomyślnie za jednego z największych reżyserów w historii kina.

Tyle gołe fakty.

Co wolno wojewodzie?

Po obecnym aresztowaniu część opinii (w tym bardzo prominentnych osób) zwraca uwagę na specyfikę „sposobu funkcjonowania w świecie” artysty. Wynikałoby z tego, że sam fakt bycia osobą przynoszącą ludzkości dzieła sztuki (a więc dobra), usprawiedliwia wiele czynów, które w wykonaniu ludzi przeciętnych uważamy powszechnie za naganne. Choć wiadomo, że taka jest powszechna praktyka – trudno się z tym stanowiskiem zgodzić. Wiadomo jednak również, że akt twórczy wybitnego artysty jest potężnym stresem z niczym nie porównywalnym w normalnym życiu, a więc trudno się dziwić, że i sposoby wychodzenia zeń i formy odreagowywania tego wyjątkowego napięcia są (bo pewnie muszą być) specyficzne. Wiadomo również, że ludzkość nie byłaby ludzkością bez dział sztuki, a więc i bez artystów.

Czy chodzi więc o stosowanie innej miary moralnej w stosunku do nich?

Niewątpliwie tak czynić nie można, gdyż zgoda taka byłaby początkiem rozpadu wszelkich norm, skoro miałyby być stosowane selektywnie. Mimo, że wszyscy ludzie są różni trzeba jednak stosować w stosunku do nich zestaw tych samych norm – to jedyna podstawa ludzkiej sprawiedliwości dającej się stosować w praktyce. Jednak mówimy o sprawiedliwości ludzkiej, a nie komputerowej. Ludzka, musi polegać na rozumieniu zdarzeń, a nie ich automatycznej bezosobowej ocenie! Tym bardziej, że w casus Polański versus Panienka z przed 30 lat występuje kilka zasadniczych niejasności, jak chociażby zgoda na stosunek, co wynika z zeszłorocznego oświadczenia poszkodowanej (?).

I tu zaczyna się „las” interpretacji, które pozostawię czytelnikowi.

Dla ścisłości dodajmy, że nie zawsze artysta bywa poza aktem twórczym w potocznym rozumieniu „niemoralny”. Wystarczy wspomnieć chociażby Norwida, Wyspiańskiego, Van Gogha, Beethovena, czy wielu innych, w których życiu jedynie puryści doszukają się rozwiązłości.

„Niemoralność” Hollywood…

…gdy uznamy, że moralność jednak ma swe miary rozumiane przez większość ludzi – jest znana, a przynajmniej tak zwana rozwiązłość obyczajów tego środowiska, gdy potraktujemy je jako „całość” – jest faktem. Ale nie zapominajmy, że gdy mowa o moralności, to chodzi nie o „rzecz”, której obiektywną wartość (czy lepiej „użyteczność”) możemy stosunkowo łatwo określić! Jest to element systemu wartości zgoła niemierzalnych, funkcjonujących w kulturze i religii, które wierzymy, że są osobie ludzkiej dane. Jeśli tak, to wiemy również, że sprzeniewierzenie się im nazywamy przede wszystkim grzechem, a dopiero potem bywa to sprzeniewierzenie się uznawane niekiedy za przestępstwo, bo przecież nie każdy grzech nim jest. Grzech jest więc sprawą osądu przede wszystkim sumienia człowieka grzeszącego, toteż doskonale rozumiem Krzysztofa Zanussiego, który wypowiadając się na temat aresztowania w Szwajcarii stwierdził; - „To jest nieszczęście, kiedy prawo zastępuje etykę. (…) Chciałbym, żeby w tym przypadku decydowało sumienie, a dopiero później prawo.”

Zanussi, który nie usprawiedliwia bynajmniej czynu będącego przedmiotem oskarżenia, trafia tu w sedno problemu.

Rozwiązłość obyczajów jest niewątpliwie złem społecznym, gdy staje się faktem medialnym. Idole są pewnego rodzaju wzorcem dla części publiczności (przecież wielomilionowej), a więc lepiej by było, gdyby wzorzec ten był pozytywny w społecznym odbiorze moralnym (?).

Nie zmienia to jednak faktu, że jest ona przede wszystkim kwestią ich sumienia i jeśli mowa o winie, to trudno jednoznacznie ocenić, czy jest nią sam czyn, czy jego upublicznianie, czyli czynienie zeń quasi wzorca! Prawo tak sądzić nie może, gdyż uznaje informację (wszelką) za dobro (??). Osobiście mam co do tego poważne wątpliwości! W dzisiejszym świecie jest bowiem tak, że napiętnowanie publiczne (np. medialne) bandyty czy złodzieja odbierane jest na szczęście jednoznacznie, natomiast reportaż spod pierzyny nie ma jednoznacznej konotacji społecznej, a więc i jego skutek może być zawsze odwrotny od zamierzonego przez media, czyli również wieść na pokuszenie. O ile dzisiejsze media mają jakiekolwiek Poczucie odpowiedzialności za swe publikacje?? Uważam, że żaden z pościelowych dziennikarzy ani chwili o tym nie myślał, bo to najprymitywniejszy sposób zainteresowania. Mam nadzieję, że o tym wszystkim pomyśli sąd – tak w Szwajcarii jak i w Kalifornii.

Walka z „szatanem”

Najgorsze byłoby, gdyby na przykładzie Polańskiego chciano walczyć ze złem obyczajowym prominentnego środowiska, a więc ze złem tego świata. Wiadomo z historii kultury (i też z historii religii), że takie działania uderzają zawsze w przypadkowych oskarżonych. Ot! – ten się akurat nadarzył! Zawsze tak było i tak jest i dzisiaj (vide np. McKartyzm, homofonia itp.), co samo w sobie jest większym złem niż to, które chce się zwalczyć. Ze złem nie można walczyć złem, a więc poszukiwaniem przykładowych kozłów ofiarnych, bo w przypadku konkretnego człowieka jest to zawsze posługiwaniem się jego życiem w celu zupełnie z nim sprzecznym. Wolność sumienia jest podstawową wolnością, której prawo nie powinno pomagać, skoro zło dokonane w sferze materialnej nie może być do końca sprawiedliwie ocenione, bo prawo wydaje się zbyt automatyczne (prymitywne) – a obyczaje… Znam gorsze od hollywoodzkich, w dziedzinach, które nas wszystkich bardziej dotyczą na co dzień, a których nikt nie ściga. Niestety!

Polonia Polacy w Niemczech