Taniej jak z nami

do Polski nie polecisz!

kliknij - Wiecej info

Natychmiastowa

rezerwacja lotów

kliknij - Loty

 

 
Zdrowie
w rodzinie!
 
 
kliknij
Wiecej info
 
 

 

Pomoc psychologa!
 
 
 
 
kliknij
Wiecej info.
 
 
 
 
Medycyna naturalna!
 
 
 
 
Kliknij - Wiecej info.
 
 

 

niezależne i neutralne doradztwo finansowe

Janusz Czekala

kliknij - Wiecej info.

 

 

TŁUMACZ PRZYSIEGŁY J. POLSKIEGO

DOMINIKA HILGER

kliknij - Wiecej Info.

 

 

Księgarnia Polska

codziennie nowa

bogata oferta

www.polbuch.de

 

 
Porady prawne
 

kliknij

Prawo

 

 

OKNO

witryna poetów

kliknij - Okno

 

 

Porady Ekonomiczne

Zabezpiecz swoja przyszlosc

kliknij

PORADNIK
 

 

 

Naprawa samochodow w Polsce

kliknij

Wiecej info.

 

 

TLUMADCZENIA I INFORMACJE

kliknij

Wiecej info.

 

 

Izabela S. Demacker

Rechtsanwältin

Gabelsbergerstrasse 9

80333 München

Fon.: 089/85 63 63 55

Fax: 089/85 63 63 56

www.kanzlei-demacker.de

info@kanzlei-demacker.de

kliknij - Wiecej info.

 

 

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polski

w Monachium

 

Adres

Röntgenstr.5,

 81679 München

Tel: 089/4186080,

Fax: 089/471318

Godziny pracy:

poniedziałek,czwartek, piątek

9.00 – 13.00,

wtorek 14.00 – 18.00.

 

 

Tanio

do Polski

www.reisenachpolen.info

kliknij

Podroze

 

Dominika Blachnicka

Polscy emigranci w dobie globalizacji

Wraz z poprawą sytuacji gospodarczej w Polsce powraca dyskusja o perspektywach powrotu do kraju najnowszej fali emigracji zarobkowej. W Polsce kontekstem debaty na ten temat pozostaje historyczne doświadczenie polskich migracji – wędrówki za Wielką Wodę na przełomie wieków, emigracji powojennej czy wyjazdów z czasów socjalizmu. Te wielkie fale migracyjne od zawsze wpisane były w doświadczenie życia rodzinnego pokoleń Polaków. Trudno się więc dziwić, że dziś rozmowie o najmłodszej migracji towarzyszy niepewność co do tego, czy emigranci powrócą do Polski. Historia pokazuje że ich poprzednicy raczej nie wracali.
Bez wątpienia migracje doby globalizacji różnią się zasadniczo od tych, które znamy z przeszłości. W tym sensie również ostatnia fala wyjazdów z Polski wpisuje się w nowych charakter ruchów migracyjnych. Przede wszystkim, dziś poradzenie sobie w obcym kraju nie wymaga asymilacji. Kiedy chłop galicyjski wędrował za Ocean, jedyną szansą przetrwania była asymilacja w nowym społeczeństwie i upodobnienie się do członków nowej wspólnoty tak szybko jak to możliwe. Współcześnie, presja na asymilację jest dużo niższa niż kiedyś. Społeczeństwa zachodnie przyzwyczajone są do akceptowania różnorodności, a wielokulturowość stała się się ligua franca europejskiej polityki.
Asymilacja przestaje być jedyną szansą odniesienia sukcesu w kraju migracji. Te tendencje potwierdzają badania wśród Polaków, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii i do Irlandii po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku. Znakomita większość emigrantów żyje poza strukturami społecznymi tamtejszych społeczeństw i jednocześnie radzi sobie dobrze pod względem zawodowym i poziomu zadowolenia z życia nie budując trwalszych relacji społecznych w społeczeństwach przyjmujących. Dotyczy to zarówno kontaktów, uczestnictwa w zjawiskach społeczno – kulturowych, jak i codziennej egzystencji. Obserwuje się raczej przeciwne tendencje.
Młodzi Polacy żyjący na emigracji spotykają się z Polakami, czytają polskie gazety i kupują jedzenie w polskich sklepach. Funkcjonują w pewnego rodzaju autarkicznej, samowystarczalnej polskiej przestrzeni. Dla wielu z nich doświadczenie życia w innym kraju sprowadza się do innej waluty i inaczej wyglądającego tłumu na ulicy. Emigranci przenoszą więc swoje „polskie światy” na miejsce emigracji, wspierani dostępnością nowoczesnych narzędzi komunikacji. Budują przestrzeń uczestnictwa w doświadczeniu „polskości” ponad granicami terytorialnymi Polski.
Rekonstrukcji i trwaniu polskiego świata za granicą sprzyja łatwość i szybkość kontaktów z krajem – zarówno tych bezpośrednich jak i pośrednich. Kiedyś doświadczenie emigracji definitywne łączyło się długotrwałą rozłąką i sporadycznymi kontaktami w postaci wymiany listów czy przysłanych paczek. Natomiast prowadzone obecnie badania dowodzą, że Polscy emigranci na niespotykaną dotąd skalę uczestniczą w życiu swoich bliskich w Polsce i w polskim świecie. Większość z nich regularnie przyjeżdża do kraju, utrzymuje bliskie kontakty z rodziną i przyjaciółmi. Śledzą wydarzenia w kraju, wiedzą co się dzieje w polskich serialach i kto występuje w kolejnej edycji Tańca z Gwiazdami.
Punktami odniesienia pozostają struktury społeczne w Polsce, a nie w kraju emigracji. Oznacza to, że na bieżąco oceniają swoją sytuację zawodową i materialną jako punkt odniesienia przyjmując tych, którzy zostali w Polsce. W rozmowach przyznają, że „jedną nogą są cały czas w Polsce“ lub, że „nie czują tego, że nie mieszkają w Polsce“. Funkcjonują w dwóch światach, na dwóch płaszczyznach łącząc je w jedno doświadczenie własnego życia. Odległość fizyczna, która zawsze stanowiła podstawowy wyznacznik doświadczenia migracyjnego, dziś przestaje być barierą dla uczestnictwa w życiu rodzinnym czy społecznym kraju urodzenia.
Konstruowanie swoich światów „pomiędzy“ krajem pochodzenia, a krajem przyjmującym oraz utrzymywania silnych związków z ojczyzną nie musi jednak prowadzić do definitywnego powrotu. Zdecydowana większość badanych Polaków na Wyspach (64% za SMG/KRC, luty 2008) deklaruje chęć powrotu do kraju. Co ciekawe, dotyczy to również tych, którzy opuszczali Polskę z myślą o wyjeździe „na zawsze“, czując się „wypchnięci“ z kraju przez brak perspektyw i złą sytuację na rynku pracy. Tylko co piąty Polak przebywający na Wyspach nie myśli o zakończeniu migracji. Szczególnie wśród osób mieszkających dłużej za granicą pojawia się typowy dla imigrantów element idealizacji ojczyzny i relacji z krajem. Tęsknota za krajem, za rodziną, za życiem w Polsce pozostaje silna bez względu na długość stażu emigracyjnego. Polska w opowieściach emigrantów jawi się więc trochę jak brzydkie kaczątko – mniej doskonałe, słabsze, gorsze, ale mimo to bardziej kochane.
Trudno przewidzieć czy plany powrotu przełożą się na rzeczywistość. Po pierwsze, analizując deklaracje o zakończeniu migracji warto pamiętać, że swoisty „mit powrotu“ jest typową ideą emigracyjną pozwalającą przez lata funkcjonować z dala od ojczyzny z ciągłą myślą o powrocie. To właśnie wiara w rychłe zakończenie migracji sprawia, że emigranci nie czują potrzeby asymilacji i wchodzenia w trwalsze relacje społeczne. Marzenia o powrocie w bliższej czy w dalszej przyszłości potęgują poczucie „tymczasowości“ własnej sytuacji, która pozwala racjonalizować życie w niepełnym wymiarze. Rekompensuje ona pracę poniżej kwalifikacji, życie w wynajętym mieszkaniu, ograniczanie swoich potrzeb do minimum.
W sytuacji przejściowej łatwiej poświęcić komfort życia, swoje ambicje czy przyjemności. Tymczasowy charakter emigracji może paradoksalnie decydować o jej trwałości. Tezę te potwierdzają doświadczenia emigrantów z innych krajów zarówno w Wielkiej Brytanii jak i innych krajach europejskich. Analizując emigrację bengalską, pakistańską czy hinduską na Wyspach czy turecką w Niemczech mamy raczej do czynienia z długotrwałym zakotwiczeniem w kraju emigracji. Jednocześnie idea powrotu do „prawdziwej” ojczyzny pozostaje aktualna wśród nich nawet w trzecim pokoleniu. Po drugie, wydaje się, że bardziej miarodajnym wskaźnikiem niż deklarowana tęsknota za ojczyzną jest zawsze zimna kalkulacja indywidualnych zysków i strat.
Poprawiająca się sytuacja gospodarcza Polski – wysokie tempo wzrostu gospodarczego, rosnące wynagrodzenia i coraz niższe bezrobocie sprawiają, iż praca w Wielkiej Brytanii czy Irlandii staje się mniej opłacalna, a to w perspektywie lat może skłaniać emigrantów do powrotu. Jednocześnie warto pamiętać, że do przyjazdu na stałe do Polski emigrantów skłaniać będą realne perspektywy na rozwój – własnej kariery, założenia własnego biznesu czy przejrzystych zasad awansu. Tego nie zmieni utrzymujący się silny kurs złotego. Potrzebne są odważne, strukturalne reformy, które stworzą perspektywę długookresowego wzrostu gospodarczego. To, co równie ważne z punktu widzenia polskich emigrantów, to poprawa na ryku pracy nie tyle w metropoliach – w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu, ale w mniejszych miastach i miasteczkach Polski. Dla wielu, jeśli powrót ma mieć sens to powinien to być powrót do domu, nie do Warszawy.
Wreszcie, istotne znaczenie w indywidualnych decyzjach o powrocie będzie odgrywać założenie rodziny oraz potencjalna wizja wychowania potomstwa na emigracji. Badania sugerują, że emigranci często widzą swój pobyt na za granicą jako swoiste przedłużenie młodości i przygotowanie do „lepszego” startu w dorosłość po powrocie. Choć większość nostalgicznie deklaruje powrót do ojczyzny, to w tym samym czasie coraz więcej dzieci ostatniej fali emigracyjnej rodzi się na Wyspach. Czyli, że deklaracje swoje, a rzeczywistość swoje. W tym kontekście wydaje się, że ogłaszanie “wielkiego powrót z wysp” (GW, 14.04.08) wydaje się być przedwczesne. W świetle ostatnich danych, można przypuszczać, że kwestia powrotu w mniejszym stopniu dotyczyć będzię dzisiejszych emigrantów, ale raczej ich potomków urodzonych poza Polską oraz istotnych spraw związanych z ich tożsamością i relacji ojczyzną ich rodziców.
Na koniec warto zaproponować nieco inne spojrzenia na obecną migrację. Panuje przecież zgoda, co do konieczności stworzenia w kraju odpowiednich warunków ekonomicznych, które sprawiłyby, że wyjazdy młodych Polaków przestaną być opłacalne. Rzecz w tym, że bez względu na słuszność tego stwierdzenia, zmiana ta nie nastąpi od razu. Polacy nie wrócą z Wysp Brytyjskich dziś ani nie wrócą wszyscy. Realia globalnego świata pozwalają za to traktować emigrantów w inny sposób - wykorzystując ich doświadczenia i obecność poza krajem.
Działać na rzecz kraju można na różne sposoby, nie tylko poprzez płacenie podatków nad Wisłą. Polska mogłaby pokusić się o konstrukcję i realizację takiej polityki wobec emigrantów, która pozwalałaby realistycznie korzystać z tego, co mamy. A są to miliony młodych stosunkowo dobrze wykształconych Polaków w kilku krajach zachodniej Europy. Zbierają tam oni nowe doświadczenia i dojrzewają do bycia nową klasą średnią Polaków – obywateli świata. Traktują przynależność do Polski na serio, ale też „na nowo”.
Warto to docenić, a jednocześnie wykorzystać dla modernizacji Polski. Potrzeba spójnego planu, który pozwoliłby zaangażować ich w działanie na rzecz Polski oraz mocniej włączyć w szeroko pojęte procesy reform. Rząd w Warszawie powinien w umiejętny sposób korzystać ze swojej diaspory w podobny sposób jak robią to inne kraje. Emigranci tureccy są przecież ważnym partnerem Ankary w kwestii relacjach z Unią Europejską. Rząd grecki pracuje ze swoją diasporą nad kształtowaniem wizerunku własnego kraju za granicą. Diaspory ormiańskie czy żydowskie od pokoleń działają na rzecz swoich ojczyzn. Jeśli więc, przynajmniej w krótkim okresie, emigranci nie powrócą, można starać się wykorzystywać ich obecność za granicą na korzyść Polski – w dbaniu o interesy narodowe, o wizerunek, o wpływ społeczności Polaków na bieg wydarzeń w państwach przyjmujących.
W globalnej rzeczywistości politycznej państwa narodowe muszą potrafić przedefiniować swoją rolę i interesy oraz umieć działać w sposób transnacjonalny ponad granicami terytorialnymi. Polski rząd ma sieć ambasadorów - emigrantów w państwach europejskich. Patrząc choćby na ich niedawne zaangażowanie w wybory parlamentarne w Polsce można wyciągnąć wniosek, że emigrantów interesuje sytuacja polityczna w Warszawie, pragną być słyszalni i chcą się dzielić swoimi doświadczeniami.
Dajmy im więc możliwość działania na rzecz kraju.

Autorka jest socjologiem i analitykiem FREE. Pracuje jako strateg w agencji reklamowej Saatchi& Saatchi w Warszawie. W artykule (dla WP.PL) wykorzystano badania ilościowe i jakościowe realizowane w październiku 2007 oraz lutym 2008 r. w Wielkiej Brytanii i Irlandii przez SMG/KRC Millwardbrown oraz Fundację Projekt: Polska na zlecenie Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności.