|
PIOTR PIASZCZYNSKI
Piotr PiaszczyÅ„ski, urodziÅ‚ siÄ™ 27 grudnia 1955 roku w Olsztynie. W 1978 ukoÅ„czyÅ‚ polonistykÄ™ na Uniwersytecie MikoÅ‚aja Kopernika w Toruniu. W latach 1979-87 pracownik olsztyÅ„skiej WSP, zaÅ› w okresie 1987-90 sekretarz redakcji dwutygodnika “PosÅ‚aniec WarmiÅ„ski”. Od 1990 r. Przebywa w Niemczech, mieszka w Kolonii. Współpracownik niemiecko-polskiego magazynu “Dialog” oraz polskiej sekcji radia SFB Multikulti w Berlinie. Poeta, krytyk literacki i artystyczny. Do tej pory (poza cytowanymi poniżej) ogÅ‚osiÅ‚ trzy książki poetyckie: “GÅ‚os” (ToruÅ„ 1988), “A zwierzÄ…t jest bez liku” (wiersze dla dzieci Olsztyn 1995), “Nieobecność” (Olsztyn 1997), a także “Szkice maÅ‚e i mniejsze” (eseje o malarstwie i poezji, Olsztyn 1999). Swoje utwory i teksty krytyczne publikowaÅ‚ m.in. W “Borussii”, “Zeszytach Literackich”, “TwórczoÅ›ci”, “WiÄ™zi”, “Tytule”, “Kwartalniku Artystycznym”, paryskiej “Kulturze”, “Tygodniku Powszechnym”, Rzeczpospolitej”.
Z tomiku “MaÅ‚y kapitalizm”
Olsztyn 2002
Przypowieść
Å»ycie – wieczny tuÅ‚aczu – życie
(nakarmiłem cię, przyodziałem
pocieszyć – wybacz – nie umiaÅ‚em)
innego szukaj Jeruzalem...
* * *
Instant
Już siódma.
Tak, to już siódma
kawa dzisiaj;
czarna i czarodziejska.
A pomiędzy
(szklankÄ…, kubkami
z tektury, filiżanką)
jest doskonałe
odkofeinowane życie:
substancja sypka, sucha i
bez smaku (w sam raz
do klepsydry). Serca łomot.
* * *
Kołysanka
Bije północ
Bije pierwsza
Bije druga, trzecia
i następne biją
(po twarzy bezsennego) - -
Godziny mijajÄ…
boleśnie, powoli - -
Jak ciemność i noc
godziny sÄ…
(rodzaju żeńskiego)
* * *
Bez tytułu
Czy ono coś znaczy, przejęzyczenie
w późnowieczornej modlitwie po
blichtrem profanum wypełnionym dniu:
“Ojcze nasz, który jesteÅ› w m i e Å› c i e ...”
Nie wiem, nie wiem... Nie rozwikłam
łamigłówki lingwistyki trascendentnej.
Co rozum i serce dyktujÄ…, to
rym odruchowy: n a r e s z c i e .
* * *
Mały kapitalizm
przychodzÄ… – rachunki
wychodzÄ… – pieniÄ…dze
wracajÄ… – odrzucone wiersze
(w przypływie ekonomicznej fantazji
możesz to nazwać
ruchem w interesie)
* * *
1 listopada
Co za mgła... Nie widać nic,
nawet w najbliższym sąsiedztwie
cmentarza. Rozmazany za zasłoną
z oparów pejzaż. Kiedy jechałem
na stacjÄ™ benzynowÄ… po papierosy
i piwo, wciąż mnie niebezpiecznie
znosiło na lewo. Do Końca
spowitego dnia czytaÅ‚em “Na GÅ‚os”.
Wieczorem mgła zgęstniała
jeszcze bardziej. Wata. Biały
blok naprzeciwko wyglądał jak
z horroru widmo. Postanowiłem
zostać w domu, mimo że kusił
jazzowy koncert. Na autostradach
masowe karambole; sÄ… zabici
i ranni. Prognozy obiecujÄ…
lekką poprawę, więc nie
myślę o śmierci.
* * *
Pojedynek
Przesiedzieć w kącie kawiarni
kilka sobotnich godzin
w pojedynkÄ™. W pojedynku
z dziką chęcią, by zerwać się
i wyjść. Albowiem dookoła
para obok pary; młodej
czułe spojrzenia, w dłoniach
dłonie, szepty i śmiech,
i pocałunków miękki seks, -
PodpierajÄ…c brodÄ™, palÄ…c
papierosa za papierosem,
nie gardzÄ…c procentowym trunkiem,
przesiedzieć tak, prześledzić
reakcjÄ™ psychosomatycznÄ… na
szczęście w cudzym wykonaniu.
* * *
Plus
Niebieskie litery na żółtym murze
graffiti, że Jezus ucisza burzę.
Na tak, na plus jakaś myśl po raz pierwszy
od dawna, po czarno-widzeniu wierszy.
PrzystanÄ…wszy przed tym na swym rowerze
mruczÄ™ pod nosem coÅ› w rodzaju “WierzÄ™,
ufam...” i ruszam w chaos listopada.
Wiatr zawiewa, deszcz coraz mocniej pada.
2000
* * *
Ulica Poprzeczna w Olsztynie
Mrówka wędruje po płycie
nagrobnej. Nieopodal po trawie
pełznie ślimak. Ptaki w koronach
drzew koncertowo śpiewają
na całe gardło. Alejkami spacerują
kobiety i mężczyźni, a dzieci się cieszą,
biegają: hałas, ruch, ożywienie.
Mocno przygrzewa wiosenne słońce
niedzieli wielkanocnej. Śmierć
całkowicie przegrywa z życiem
(w pięknym stylu).
* * *
Zimowy wiersz
Prawdziwa zima na gościnnych
występach w tym mieście. Raz
na dziesięć lat (Rzymianie
cieplejsze wybierali miejsca).
Åšnieg pada bez przerwy i - -
nie topnieje... Święto! Święto
Å›niegu, który – jak ów sÅ‚ynny
artysta Christo – caÅ‚y pejzaż
opakował na biało. Ale
to nie jest żadna awangarda,
to dzieciństwo się przypomina:
puchowe, sielskie, przytulne,
wigilijne dzieciństwo
I w siwej głowie mi dzwonią
tamte dzwoneczki u sań.
Kolonia, styczeń 99
Z tomiku “Mężczyzna z zapaÅ‚kami”
Olsztyn 2006
MPK
W zatłoczonym, spoconym wnętrzu
autobusu komunikacji miejskiej
linii nr 1, fruwa biały motyl.
Na jego widok rozjaśniają się
pasażerów ponure dotąd twarze.
Uśmiechy jadą do Redykajn.
Olsztyn, lipiec 2004
* * *
Niewielki, zżółkły, unerwiony,
uparty klonowy listek
przylepił się do szyby
mojego samochodu:
pierwsza, jakÄ… mi przyznano
nagroda (literacka)
październik 2001
* * *
Balon
Zupełnie niespodziewanie spełniają się
proroctwa; mam za oknem scenÄ™ prosto
z Chagalla: dziecku na podwórku
zerwał się balon w kształcie psa
(cętkowanego dalmatyńczyka) i szybuje
szybko do nieba, maleje, w chmurach znika...
Słychać głośny płacz; w niebiosa pies
uniósł się cały. Zbawiony? Alleluja!
* * *
Piosenka o dzwonie
Stale o tej samej porze
bije dzwon z kościelnej wieży.
Masz w tym jakiś udział, Boże?
Bo nadzieja każe wierzyć.
Siódma rano, osiemnasta -
budzi mnie i nerwy koi:
gdy usłyszeć mogę z miasta
inny głos, prócz paranoi.
Bije dzwon: a zawsze głośniej
od powszechnej dyskoteki.
Bije dzwon: i serce rośnie
na myśl, że bije przez wieki.
* * *
Dolina
Z bardzo daleka
ze stacji w dolinie,
dociera czasem
głos, co zapowiada:
- pociąg przyjeżdża;
- pociąg odjeżdża;
- proszę zachować ostrożność.
Dawno już przestałem
jeździć pociągami;
wszędzie się telepię
starym-jarym fordem.
Lecz mowa podsuwa
nieuchronny wniosek:
kiedyś musi nadejść
wreszcie moja kolej...
- Proszę zachować
spokój (wiekuisty).
* * *
21.37
Wyszedłem wtedy na chwilę na balkon,
żeby zapalić i natychmiast wrócić
przed uświęcony telewizor.
Było chłodno, bardzo cicho; strasznie
czarne niebo: rozgwieżdżone, głębokie,
otwarte – jak rana... jak brama....
kwiecień 2005
BHP
W środku, do-słownie
w samym środku
ubożuchnego regału z poezją
(w olsztyńskiej księgarni)
metalowa szafka z napisem:
“nie dotykać! UrzÄ…dzenie elektryczne!”
Wiadomo: grozi
porażeniem
lub śmiercią.
sierpień 2003
Polonia Polacy w Niemczech
|