|
Nina Kozłowska
Laureatką Nagrody Translatorskiej Polskiego Pen Clubu
(Chris M. Klimiuk informuje z Warszawy - Fot. Ewa Klaputh)
Polonia monachijska, Polacy mieszkający w Bawarii i Szwajcarii związani z działalnością Polskiego Muzeum w Rapperswilu, oraz jego przyjaciele w innych krajach europejskich, mają nie lada powód do dumy. Polski Pen Club, który obchodzi w tym roku 80 rocznicę swego założenia, uhonorował w Warszawie znaną doskonale Polonii monachijskiej animatorkę działań kulturalnych i ambasadora polskiej kultury w Niemczech i Szwajcarii, Ninę Kozłowską, nagrodą translatorską (przekłady literackie) ufundowaną przez Fundację Bertelsmann Media S.A. Uroczystość odbyła się w Sali Wielkiej Zamku Królewskiego w Warszawie. Poprzedziło ją jubileuszowe zebranie członków i sympatyków Polskiego Pen Clubu. Na uroczystość przybyło szereg prominentnych osób świata polityki i kultury. Obecny był marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, były premier Tadeusz Mazowiecki, obecny wiceminister spraw zagranicznych, Rafał Wiśniewski i wiele innych osób. Wśród zgromadzonych nie zabrakło też byłych współpracowników Radia Wolna Europa w Monachium, czyli koleżanek i kolegów Niny Kozłowskiej. Obecna była Krystyna Miłotworska, syn nieżyjącego już pisarza i dziennikarza RWE Tadeusza Nowakowskiego, Rafał Marek Nowakowski, piszący te słowa, a także była charge d'affaires oraz konsul generalny Rzeczpospolitej Polskiej w Monachium, Jolanta Róża Kozłowska.Do zebranych przemówili: Dyrektor Zamku Królewskiego prof. Andrzej Rottermund, prezes Polskiego Pen Clubu prof. Władysław Bartoszewski oraz minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Kazimierz Michał Ujazdowski. Profesorowie Rottermund i Bartoszewski przypomnieli, że pierwszym prezesem Polskiego Pen Clubu był pisarz Stefan Żeromski. Obaj mówcy, podobnie jak goście zagraniczni z Francji, Szwecji, Ukrainy i Rosji, podkreślali rolę Pen Clubu w podtrzymaniu niezależności polskich środowisk twórczych w czasach komunistycznych. Za szczególnie trudny uznali okres stalinowski, oraz lata po wprowadzeniu stanu wojennego, kiedy to władze PRL bezskutecznie usiłowały rozwiązać Polski Pen Club i zastąpić go organizacją fasadową. Zamiary te nie powiodły się również dzięki niezłomnej postawie zachodnich oddziałów klubu, które uznały Polski Pen Clum za "uśpiony" na okres obowiązywania stanu wojennego. Zwróciła na to uwagę Julia Hartwig, wdowa po prezesie Polskiego Pen Clubu, Arturze Międzyrzeckim. Wszyscy mówcy wyrażali wdzięczność intelektualistom zachodnim za poparcie duchowe i materialne, podnosząc wagę więzów pisarzy polskich z ich kolegami w wolnym wówczas świecie, oraz wpływ działalności Polskiego Pen Clubu na niepodległą już dziś Ukrainę i współczesną Rosję. Profesor Bartoszewski przypomniał, że w obozie internowania w Drawsku Pomorskim, więziony z nim w roku 1982 rusycysta Andrzej Drawicz wygłosił do współwięźniów wykład na surrealistyczny wówczas temat: "Rosyjski Pen Club, którego nie było”. Bartoszewski uznał słowa nieżyjącego już Drawicza za proroczą przepowiednię. Część oficjalną zakończyło wręczenie dwóch nagród translatorskich. Nina Kozłowska otrzymała ją "za przekłady dzieł literatury pięknej i humanistyki polskiej na język niemiecki" a Robert Reszke z Warszawy nagrodę fundacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego "za pomnikowe przekłady z języka niemieckiego wielkich dzieł humanistyki nowoczesnej".
Nina Kozłowska urodziła się już w Monachium. Ojciec Stefan Władysław Kozłowski był związany z paryską "Kulturą". Polskość, zamiłowanie do literatury i sztuki Nina wyniosła z domu, a perfekcyjną znajomość języka niemieckiego zdobyła w dobrych bawarskich szkołach. Zdała maturę w gimnazjum Sióstr Szkolniczek w Monachium w roku 1967, a następnie rozpoczęła studia na uniwersytetach w stolicy Bawarii i w Bochum. Studiowała historię Europy Wschodniej, polonistykę, slawistykę i filozofię, a dodatkowo uczęszczała na zajęcia translatorskie, bibliograficzne i redakcyjne. Napisała i obroniła pracę magisterską na temat ugrupowań politycznych wewnątrz obozu marszałka Piłsudskiego w latach 1926-1939. Jej dorobek translatorski jest imponujący. Zaczynała od przekładów z polskiego na niemiecki, które ukazywały się w paryskiej "Kulturze", zwłaszcza w wydaniach specjalnych tego miesięcznika. Ta praca z pewnością przyczyniła się do przybliżenia literatury, sztuki i ogólnie spraw polskich czytelnikom niemieckiego kręgu językowego. Do najważniejszych autorów, tłumaczonych przez Panią Ninę należy zaliczyć Jerzego Stempowskiego, a także Władysława Bartoszewskiego, Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Stanisława Lema, Leszka Kołakowskiego i Kazimierza Orłosia. Nina Kozłowska przełożyła na niemiecki "Kronikę Hitlerowskiego Obozu Zagłady Auschwitz-Birkenau, 1939-1945" napisają przez Danutę Czech. Lista autorów i tytułów pozycji jest znacznie dłuższa. Nie sposób, w krótkim artykule, wymienić wszystkie tytuły przełożone przez nią na niemiecki. Wraz z byłym redaktorem RWE Aleksandrem Menhadem przygotowywała w ostatnich dwóch latach wystawy fotograficzne o polskich śladach w Bawarii. W maju i czerwcu 2004 roku wystawa ta została wyeksponowana na Uniwersytecie Monachijskim, gdzie cieszyła się dużym zainteresowaniem. Wobec tego powtórzono ją, a w czerwcu i lipcu bieżącego roku prezentowano w Landshucie w ramach Roku Polskiego w Niemczech. Ponadto, Nina Kozłowska we współpracy z Ewą Krasińską-Klaputh i Aleksandrem Menhardem przygotowuje obecnie dwujęzyczną, polsko-niemiecką książkę, dokumentującą historyczne związki polsko-bawarskie. Nina Kozłowska od roku 1980 czynnie współpracuje z Muzeum Polskim w Rapperswilu w Szwajcarii. Działa w Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie. Zorganizowała kilka konferencji naukowych w Rapperswilu. Od roku 1985 jest przedstawicielką Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Polskiego w Rapperswilu na Niemcy. W roku 2001 jej wieloletnia działalność uhonorowana została Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, który otrzymała z rąk prof. Władysława Bartoszewskiego, ówczesnego ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej.
Polonia Polacy w Niemczech
|