Taniej jak z nami

do Polski nie polecisz!

kliknij - Wiecej info

Natychmiastowa

rezerwacja lotów

kliknij - Loty

 

 
Zdrowie
w rodzinie!
 
 
kliknij
Wiecej info
 
 

 

Pomoc psychologa!
 
 
 
 
kliknij
Wiecej info.
 
 
 
 
Medycyna naturalna!
 
 
 
 
Kliknij - Wiecej info.
 
 

 

niezależne i neutralne doradztwo finansowe

Janusz Czekala

kliknij - Wiecej info.

 

 

TŁUMACZ PRZYSIEGŁY J. POLSKIEGO

DOMINIKA HILGER

kliknij - Wiecej Info.

 

 

Księgarnia Polska

codziennie nowa

bogata oferta

www.polbuch.de

 

 
Porady prawne
 

kliknij

Prawo

 

 

OKNO

witryna poetów

kliknij - Okno

 

 

Porady Ekonomiczne

Zabezpiecz swoja przyszlosc

kliknij

PORADNIK
 

 

 

Naprawa samochodow w Polsce

kliknij

Wiecej info.

 

 

TLUMADCZENIA I INFORMACJE

kliknij

Wiecej info.

 

 

Izabela S. Demacker

Rechtsanwältin

Gabelsbergerstrasse 9

80333 München

Fon.: 089/85 63 63 55

Fax: 089/85 63 63 56

www.kanzlei-demacker.de

info@kanzlei-demacker.de

kliknij - Wiecej info.

 

 

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polski

w Monachium

 

Adres

Röntgenstr.5,

 81679 München

Tel: 089/4186080,

Fax: 089/471318

Godziny pracy:

poniedziałek,czwartek, piątek

9.00 – 13.00,

wtorek 14.00 – 18.00.

 

 

Tanio

do Polski

www.reisenachpolen.info

kliknij

Podroze

 

 

Naruszenia Konwencji Ramowej o Ochronie Mniejszości Narodowych w stosunku do Polaków zamieszkałych na Litwie

Referat dr Gabriela Jana Mincewicza


Ramowa Konwencja o Ochronie Mniejszości Narodowych została ratyfikowana przez Sejm Republiki Litewskiej 17 lutego 2000 roku. Jednak i dzisiaj na Litwie, po upływie 17 lat od odzyskania niepodległości i 7 lat od ratyfikacji wspomnianej Konwencji, w różnych dziedzinach nie przestrzega się jej założeń, zaś prawa i możliwości przedstawicieli mniejszości narodowych na Litwie są w rażącej sprzeczności zarówno z duchem i literą Konwencji, jak też praktyką stosowaną w krajach Europy.

Na przykład, w ciągu 17 lat niepodległości w rejonie wileńskim, gdzie Polacy stanowią 61,3 procent ludności rejonu, nie tylko nie zakończony został proces reprywatyzacji ziemi, lecz osiągnął zaledwie dwie trzecie (66,44 proc.), wtenczas gdy w skali republiki reprywatyzacja dobiega końca (zwrócono 96,13 proc.). W ciągu tych kilkunastu lat na różne sposoby nie zwraca się w zasadzie ziemi prawowitym właścicielom (mieszkańcom narodowości polskiej), lecz tymczasem rozdziela się ziemię osadnikom narodowości litewskiej, przybyłym z dalekich rejonów Litwy, do których ta ziemia oczywiście nigdy nie należała. W ten sposób narusza się nie tylko prawo własności prywatnej oraz dyskryminowani są mieszkańcy narodowości polskiej, wbrew założeniom artykułu 6 Konwencji, lecz też celowo zmieniany jest skład narodowościowy tych obszarów. To zaś wyraźnie koliduje z 16 artykułem Konwencji, który głosi: Strony powstrzymają się od czynności, które powodują zmiany składu narodowościowego na obszarach zamieszkanych przez mniejszości narodowe.

Tymczasem, nie zwracając ziemi prawowitym mieszkańcom, lecz osiedlając przybyszów, tylko w gminie suderwskiej za ostatnich parę lat liczba osób narodowości polskiej zmniejszyła się aż o 20 procent. Przez to osiąga się rozproszenie ludności polskiej wśród mieszkańców innej narodowości, aby osłabić rolę mieszkańców narodowości polskiej w życiu społecznym i utrudnić im zachowanie swojej tożsamości narodowej. Zwłaszcza dokonuje się tego przy tworzeniu okręgów wyborczych. Miejscowości, gdzie są zwarte skupiska ludności polskiej, dołącza się do okręgów z ludnością litewską, aby uniemożliwić wybranie swego kandydata. Właśnie w tym celu zwlekany jest proces reprywatyzacji ziemi w miejscowościach zamieszkanych w większości przez Polaków. W innych miejscowościach ten proces jest zakończony lub bliski końca (powiat poniewieski - 99,1 proc., powiat mariampolski - 99,5 proc.). Należy szczególnie zwrócić uwagę, żeby umożliwić różnego rodzaju machinacje dyskryminacyjne, zwrotu ziemi od samego początku nie przekazano do gestii samorządów, jak to jest we wszystkich krajach europejskich, lecz realizuje się go poprzez struktury rządowe. I to właśnie powoduje takie, z góry zamierzone wyniki. To jednak jest wyraźnie sprzeczne z 16 artykułem Konwencji.

Szczególnie dużo naruszeń Konwencji jest w sferze oświaty. To przede wszystkim niejednakowe podporządkowanie szkół polskich i litewskich w zależności od narodowości uczących się w nich dzieci. Takie zróżnicowanie istnieje w rejonie wileńskim, gdzie Polacy stanowią 61 procent, oraz solecznickim, gdzie Polacy stanowią 79 procent. W tych rejonach szkoły mniejszości narodowych należą, jak i powinno być, do samorządów. Skromne budżety samorządów powodują nędzną wegetację tych szkół. Zaś szkoły z litewskim językiem nauczania do samorządów nie należą. Te szkoły litewskie, niby święte krowy, posiadają odrębny status i pomijając samorządy, należą bezpośrednio do struktur rządowych. One są znacznie lepiej uposażone, dla nich buduje się ekskluzywne budynki szkolne znacznie przekraczające zapotrzebowanie, im przeznacza się więcej autobusów szkolnych, otrzymują więcej środków finansowych od rządu, są na wszelkie sposoby pieszczone i otaczane opieką. Taka dyskryminacja jest w rażącej sprzeczności nie tylko z Konwencją o Mniejszościach Narodowych, lecz również z Konwencją Praw Człowieka, już nie mówiąc o elementarnej ludzkiej uczciwości. Takiej nierówności nie znajdziemy w żadnym cywilizowanym kraju.

Dla szkół mniejszości narodowych brakuje podręczników. Podręczniki dla nich są znacznie droższe, zaś państwo nie kompensuje różnicy w cenach. Szkoły są finansowane za pomocą "koszyczka ucznia". Ale koszyczek szkół mniejszości narodowych, zwiększony tylko o 10 procent, dalece nie pokrywa zwiększonych wydatków tych szkół (dodatkowe lekcje, podręczniki). Dodajmy jeszcze, że we wspomnianych rejonach ten sam 10-procentowy dodatek otrzymują też wszystkie szkoły litewskie, które nie mają ani więcej przedmiotów szkolnych (jak to szkoły polskie), ani więcej nauczycieli czy droższych podręczników. W taki sposób szkoły polskie w porównaniu z litewskimi nie dostają żadnych dodatkowych funduszy, mają natomiast dużo więcej wydatków. I to jest sprzeczne z 12 artykułem Konwencji, w którym zapisano: Strony zobowiązują się stworzyć jednakowe możliwości osobom należącym do mniejszości narodowych zdobyć wykształcenie na wszystkich poziomach nauczania.

Jest podpisana przez ministra dyskryminacyjna "Strategia oświaty polskiej na Litwie", przeciwko której energicznie protestowało społeczeństwo polskie i największe polskie organizacje. Rozkazem ministra zlikwidowano obowiązujący egzamin maturalny z języka ojczystego w szkołach polskich. A ostatnio, drwiąc z żądań społeczności polskiej, zlikwidowano nawet obowiązkowe zaliczenia i sprawdziany z polskiego w klasach końcowych szkół podstawowych i średnich.

W innych krajach europejskich sytuacja prawna uczniów szkół mniejszości narodowych jest całkiem inna. W dniach 17 - 23 września br. Administracja Naczelnika Powiatu Wileńskiego wraz z Ministerstwem Oświaty zorganizowały podróż metodyczną "Przodujące doświadczenie krajów Unii Europejskiej w organizowaniu oświaty mniejszości narodowych". Zwiedziliśmy Polskę, Czechy i Francję. Cośmy zobaczyli?

W Polsce "koszyczek ucznia" w szkołach litewskich jest zwiększony o 50, 100 i nawet 150 procent w zależności od miejscowości i liczby uczniów w szkole. Język litewski na maturze jest obowiązkowy. Udaliśmy się do województwa opolskiego, gdzie są szkoły dla mniejszości niemieckiej. W tej szkole również obowiązkowe egzaminy maturalne są zarówno z języka państwowego, jak też z ojczystego niemieckiego. Poza tym egzaminy maturalne z innych przedmiotów, w tej liczbie z matematyki, abiturienci składają w trybie obowiązkowym w tym języku, w jakim się uczyli, czyli po niemiecku. To samo widzieliśmy w innych odwiedzanych państwach. Na przykład, w Strasburgu (Francja) w szkole dla mniejszości niemieckiej abiturienci składają zarówno państwowy język francuski, jak też obowiązkowo język niemiecki, zaś wszystkie pozostałe egzaminy składają po niemiecku. Tak samo wygląda sytuacja w Niemczech w szkołach dla mniejszości duńskiej, w szkołach włoskich w Austrii, w szkołach węgierskich w Słowacji, w szkołach szwedzkich w Finlandii i praktycznie we wszystkich krajach różnojęzycznej Europy. Poza tym, w szkołach w Polsce poczynając od klasy 7 nie dopuszcza się łączenia klas, niezależnie od liczby uczniów. Nauczycielom zaś wykładającym przedmioty w języku mniejszości narodowej wypłaca się dodatek w wysokości 20 proc. do otrzymywanego wynagrodzenia.

W krajach Europy wyraźnie zauważa się wzrost liczebności szkół mniejszości narodowych. Na przykład, w województwie opolskim w Polsce w roku 1993 były 24 niemieckie szkoły podstawowe, zaś w 2006 - już 186. W roku 2001 były 34 gimnazja, zaś w 2007 - 57. Ten wzrost szczególnie widoczny na przykładzie przedszkoli: w 2004 r. było tam 14 niemieckich przedszkoli z 410 dzieci, obecnie zaś jest 51 przedszkoli do których uczęszcza 1242 dzieci. Rośnie prestiż i popularność szkół mniejszości narodowych w różnych krajach Europy i świata, zwłaszcza gdzie są skupiska mniejszości narodowych. Zaś rządy tych krajów udzielają wszechstronnej pomocy i stwarzają jak najlepsze warunki dla rozwoju i działalności szkół mniejszości narodowych, nie dążąc do ich asymilacji, jak to się dzieje na różne sposoby u nas na Litwie ze strony Ministerstwa Oświaty i rządu. Absolwenci szkół z polskim językiem nauczania swobodnie wstępują na litewskie uczelnie wyższe i świetnie tam dają sobie radę. Z każdym rokiem coraz więcej absolwentów szkół polskich wstępuje na wyższe uczelnie. W roku 2006 procent wstąpienia wynosił 68,3, zaś w roku bieżącym osiągnął 75,9. Ten wskaźnik jest wyższy od przeciętnego w skali całej Litwy.

Natomiast nonsensem jest dążenie Ministerstwa Oświaty do ujednolicenia wymagań z języka litewskiego na egzaminach maturalnych dla uczniów szkół polskich (dla których język litewski jest wyuczony i nigdy nie stanie się ojczystym) i takich samych wymagań dla Litwinów, którzy od niemowlęctwa w tym języku obcują. Dobrze napisał o tym znany socjolog prof. dr hab. Gediminas Merkys, któremu nasze Ministerstwo Oświaty zleciło przeprowadzenie gruntownych badań sytuacji językowej na tych terenach Litwy. Jako doświadczony socjolog w konkluzji przeprowadzonych badań pisze jasno i niedwuznacznie: "Stosowanie tych samych norm konkurencyjnych na egzaminie z języka i dla osób litewskiego pochodzenia, którzy w rodzinie rozmawiają po litewsku, naukę z wszystkich przedmiotów pobierają w języku litewskim i dla osób mniejszości narodowej, którzy w rodzinie po litewsku nie mówią, którzy przedmioty szkolne mają w języku nielitewskim, byłoby nie całkiem poprawne i po części dyskryminujące (...) Ujednolicenie wymagań egzaminacyjnych z języka litewskiego dla szkół litewskich i nielitewskich będzie miało sens tylko wtenczas, gdy przedtem zostaną ujednolicone programy i standardy (curriculum) nauczania języka państwowego. Muszą być ujednolicone nie tylko formalne wymagania programowe, podane w tekście odpowiednich dokumentów, lecz też wszystkie warunki procesu nauczania - jak przede wszystkim jednakowa liczba godzin i wiele innych (...) Jest rzeczą oczywistą, że takie ujednolicenie standardów i warunków nauczania będzie wymagało wiele starannej pracy i dłuższego okresu czasu. W idealnym wypadku dla mniejszości narodowych, pobierających naukę w ojczystym języku, ujednolicone wymagania z języka litewskiego na egzaminach maturalnych będzie można zastosować tylko wtenczas, gdy wyrośnie pokolenie abiturientów, którzy w ciągu wszystkich 12 lat nauki uczyli się według jednolitych standardów i programów". (str. 158).

W dniu dzisiejszym sytuacja jest taka, że na język litewski w klasach 1-4 w szkołach litewskich przeznacza się 29 godzin lekcyjnych, zaś w polskich - 12. Już nie mówiąc o tym, że nie wydano odpowiednich podręczników języka litewskiego dla szkół mniejszościowych, ani odpowiednich materiałów dydaktycznych. Zresztą i przy największej liczbie godzin nigdy język obcy nie stanie się ojczystym i jego znajomość i czucie nigdy nie dorówna językowi ojczystemu, poprzez który dziecko poznaje cały świat, w tym też języki innych narodowości. Nie musi się chyba być wielkim socjologiem, żeby te elementarne rzeczy uświadomić.

Na Litwie mieszka około 250 tysięcy obywateli narodowości polskiej. O sprawy rozwoju ich kultury powinien z reguły troszczyć się Departament Mniejszości Narodowych i Wychodźstwa przy Rządzie Republiki Litewskiej. Jak ta troska wygląda w rzeczywistości, świadczą poniższe liczby. W roku 2006 z budżetu Departamentu, który wynosi 20 milionów litów, na potrzeby społeczności polskiej przeznaczono w ciągu roku 40 tysięcy. Dla porównania: w Polsce na potrzeby litewskiej mniejszości, której liczebność sięga zaledwie 8 tysięcy, co roku Państwo Polskie przeznacza 600 tysięcy złotych.

Artykuł 11 Konwencji głosi: Strony zobowiązują się do uznania prawa osób należących do mniejszości narodowej do używania swego imienia i nazwiska w języku mniejszości oraz prawo do tego, aby one były oficjalnie uznawane. Wbrew tym założeniom mieszkańcy innych narodowości nie mogą swoich nazwisk i imion używać w oryginalnej wersji, lecz tylko w wersji zlitewszczonej. Nawet w słowie Anna nie mogą napisać dwóch liter "n", lecz muszą pisać "Ana", co po litewsku znaczy "tamta". Nie mówiąc już o pisaniu innych liter w imionach i nazwiskach.

W artykule 10 Konwencji zapisano: Strony zobowiązują się uznać prawo każdej osoby należącej do mniejszości narodowej swobodnie i nieskrępowanie, prywatnie i publicznie, ustnie i pisemnie używać języka swojej mniejszości, (...) stworzyć warunki do używania języka mniejszości w obcowaniu w urzędach z władzami administracyjnymi. Zaś artykuł 11 głosi: Strony (...) usiłują też robić w języku mniejszości napisy tradycyjnych nazw miejscowości, ulic oraz innych nazw topograficznych. U nas zaś kartek wyborczych podczas głosowania nie wolno wydrukować dla ludzi (zwłaszcza w podeszłym wieku), w języku mniejszości, w wyniku czego naruszane są prawa wyborcze mniejszości narodowych. Co zaś dotyczy ewentualnych napisów w języku mniejszości, przytoczę na zakończenie bez komentarza najnowszy dokument na ten temat. Oto on:

NAKAZ Nr 1R-33 z dn. 13.11.2007. Pełnomocnik Rządu na Powiat Wileński otrzymał pismo Inspekcji Języka Państwowego, zawierające informację o tym, że w poszczególnych miejscowościach rejonu wileńskiego (Mejszagole, Rzeszy, Raudondwarysie) wywieszone tabliczki z nazwą ulic zawierają nazwy ulic nie tylko w języku litewskim, lecz również w języku rosyjskim i polskim. Takie tabliczki z nazwami ulic kolidują z założeniami artykułu 17 części 1 Ustawy o Języku Państwowym Republiki Litewskiej, które wymagają aby wszystkie napisy publiczne były podawane w języku państwowym. (...) Nakazuję dyrektorowi administracji samorządu rejonu wileńskiego niezwłocznie wcielić w życie założenia art. 17 Ustawy o Języku Państwowym i zamienić na terenie samorządu rejonu wileńskiego tabliczki z nazwami ulic, nie odpowiadające Ustawie o Języku Państwowym. Niniejsze żądanie musi być wykonane w terminie jednego tygodnia od dnia jego otrzymania. Pełnomocnik rządowy - Jurgis Jurkevičius.

Napisanie takiego żądania w przededniu wizyty na Litwę członków Komitetu Doradczego Rady Europy (w dniach 16-23 listopada br.) oraz międzynarodowej konferencji w Wilnie pt. "Oświata w środowisku wielokulturowym - doświadczenie krajów Europy" (29-30 listopada br.) wyraźnie wskazuje, że organy najwyższej władzy w Litwie drwią sobie żywnie z wszelkich ratyfikowanych Konwencji.