|
Marcin idzinski
Czytając krajowe publikacje na temat naszej historii, a było ich ostatnio dużo, doznawałem na przemian uczucia załamania i wściekłości. Poniatowski? – kochanek carycy, Chłopicki? – szalony nieudacznik, Kozietulski? – winien niepotrzebnej masakry polskich żołnierzy pod Somosierrą, Traugutt? – marzyciel bez pojęcia politycznego i wojskowego, Lelewel? – Żyd i mason, Piłsudski? – zdrajca demokracji i bylejaki dowódca, wojnę z bolszewikami wygraliśmy bo był cud, Bór-Komorowski? – winny krwi powstańczej, Michnik i Kuroń? – żydokomuna, Wałęsa? – esbek, Mazowiecki z Geremkiem – krypto i żydokomuna, Buzek? – polityczny matołek, Tusk? – niemiecki lokaj…..
Być Polakiem czy mieć Polskę na własność?
… i tak co chwila, a w morzu tym toną wypowiedzi rozsądne i godne pojęcia „HISTORIA POLSKI”.
Przyglądając się dokładniej tym haniebnym materiałom dostrzegamy zawartą w nich jedną wspólną tezę; - Polacy to wspaniały naród, ale rządzą nim fatalni ludzie. Czyja to idea? Aż nazbyt łatwo „zgadnąć”, bo widać to gołym okiem.
W II Rzeczpospolitej to główna teza Narodowej Demokracji, w III RP także prawicy, przy której upierała się ona nawet wtedy, gdy przez krótki czas próbowała budować IV RP. Zmieniali się tylko główni oskarżeni, zasada plucia w historię i wymyślanie nowej, pozostawała i pozostaje niezmienna. Skoro historia odrzuca ich, oni odrzucają historię! Toteż trafnie nazwał Tadeusz Mazowiecki to pokolenie historyków „stronnictwem trucicieli”.
Brak odpowiedzialności widać w zupełnym niezrozumieniu – czym jest historia polityczna Polski i jaki rodzaj oglądu naukowego jest w takim przedmiocie konieczny! Nie jest bowiem tak, że tym samym jest historia knajpy na Powiślu, czy pensjonatu dla panien z dobrych domów, i historia polityczna. Do badań nad nią właściwe są zgoła inne instrumenty i metody naukowe, zupełnie inne kryteria oceny, zupełnie inna odpowiedzialność wynikająca z czasu, formy i rodzaju publikacji. Już elementarna kultura każe nam to zrozumieć.
Klasycznym przykładem w czasach II RP był atak Dmowskiego na Piłsudskiego. Na podstawie podobnego autoramentu badań “historycznych” stwierdzono, że nigdy by Austria (zaborca przecież) nie zgodziła się na powstanie na jej terenie Legionów, gdyby Piłsudski nie przyrzekł zaborcy współdziałania. Współdziałanie z zaborcą było wszak zdradą narodową! Dmowski jednak raz tylko pozwolił sobie na taki atak. Piłsudski skwitował to jednym zdaniem- “Pan Dmowski jest po prostu głupi!”, a Dmowski był na tyle mądry, że po prostu zamilkł! Na każdym poziomie aktywności i odpowiedzialności za całość państwa obowiązują po prostu inne zasady działania i innych kryteriów należy do ich oceny używać. Rozstrzyga zawsze wartość dla Polski – wyniku tych działań, a nie ich specyfika!
Gdyby zastosowane wobec np. Wałęsy kryteria dzisiejszych pisowskich historyków, użyć np. w badaniach na temat Mickiewicza, Mochnackiego i wielu innych Polaków, tworzących polską historię kulturalną, polityczną i moralną, to tych ludzi by w niej po prostu nie było, nie byłoby ich dorobku, który przecież nam wszystkim służył i służy!
Kiedyś Jerzy Stuchr śpiewał w kabarecie, że “śpiewać każdy może, czasem lepiej lub gorzej”. Interpretować historię też sobie “każdy może”. Tylko po co ten proceder na poważnie, zupełnie poza kabaretem? By stworzyć psychozę właśnie, że Polacy to wspaniały naród, ale rządzą nim fatalni ludzie!
A przecież być Polakiem, znaczy mniej więcej tyle, że człowiek identyfikuje się z Polską taką, jaką ona była i jest! - z wszystkimi jej zaletami i wadami i… przede wszystkim – bez względu na to jakie zajmuje w niej miejsce!! To jest jednak trudne, zwłaszcza dla ludzi chorobliwie ambitnych, którzy w wielkiej historii uczestniczyli marginalnie lub wcale, jednak „otarli się o nią”. Ambicja nie pozwala być po prostu Polakiem, trzeba więc tą historię po swojemu zinterpretować, by Polska była inna, by zmienić jej system wartości na takie, w którym manipulator i populista będzie ważniejszy od normalnych Polaków, by stała się taką Polską, którą będzie można mieć na własność. Dla rewidentów historii Polski kompromis z inaczej myślącymi właściwie nie wchodzi w grę, jak widać to z ciągu ostatnich wydarzeń.
A poza tym warto zapytać – czy wiwisekcje historyczne „tu i teraz” są Polsce potrzebne, właśnie w chwili, gdy przed nami poważne wyzwania po prostu BYTOWE, gdy trzeba starać się o to, by Polska po prostu nie załamała się jako państwo gospodarczo, co prowadzić może do upadku jej znaczenia także politycznego.
Uczciwa historia jest ważna zawsze, z wyjątkiem używania jej jako zasłony rzeczywistości bieżącej i jako narzędzie do wypaczania całości jej oblicza. Wtedy wiedzie na manowce.
Polonia Polacy w Niemczech
|