Taniej jak z nami

do Polski nie polecisz!

kliknij - Wiecej info

Natychmiastowa

rezerwacja lot贸w

kliknij - Loty

 

 
Zdrowie
w rodzinie!
 
 
kliknij
Wiecej info
 
 

 

Pomoc psychologa!
 
 
 
 
kliknij
Wiecej info.
 
 
 
 
Medycyna naturalna!
 
 
 
 
Kliknij - Wiecej info.
 
 

 

niezale偶ne i neutralne doradztwo finansowe

Janusz Czekala

kliknij - Wiecej info.

 

 

T艁UMACZ PRZYSIEG艁Y J. POLSKIEGO

DOMINIKA HILGER

kliknij - Wiecej Info.

 

 

Ksi臋garnia Polska

codziennie nowa

bogata oferta

www.polbuch.de

 

 
Porady prawne
 

kliknij

Prawo

 

 

OKNO

witryna poet贸w

kliknij - Okno

 

 

Porady Ekonomiczne

Zabezpiecz swoja przyszlosc

kliknij

PORADNIK
 

 

 

Naprawa samochodow w Polsce

kliknij

Wiecej info.

 

 

TLUMADCZENIA I INFORMACJE

kliknij

Wiecej info.

 

 

Izabela S. Demacker

Rechtsanw盲ltin

Gabelsbergerstrasse 9

80333 M眉nchen

Fon.: 089/85 63 63 55

Fax: 089/85 63 63 56

www.kanzlei-demacker.de

info@kanzlei-demacker.de

kliknij - Wiecej info.

 

 

Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polski

w Monachium

 

Adres

R枚ntgenstr.5,

 81679 M眉nchen

Tel: 089/4186080,

Fax: 089/471318

Godziny pracy:

poniedzia艂ek,czwartek, pi膮tek

9.00 鈥 13.00,

wtorek 14.00 鈥 18.00.

 

 

Tanio

do Polski

www.reisenachpolen.info

kliknij

Podroze

 

 

Andrzej Hirsch

 

   Modlitwa

   Buku wielki jak dom w mie艣cie wielu, wielu ludzi

   Jak 偶e艣 ty pi臋kny pod wiatru pow艂ok膮, rozszala艂y brzemieniem

   Co twardo艣膰 tw膮 mi臋kko艣ci膮 twego ruchu 艂udzi

 

   Tak mo偶e Gabriel w swej anielsko艣ci chodzi膰

   I ludziom wielko艣膰 swego Pana przed oczy postwia膰

   Co ma艂o艣ci cz艂owieczej honoru przydaje

   Bo膰 jak偶e On nas kocha膰 musi, skoro buk nam daje

 

   Jak 偶e艣my marni w艣r贸d Twych dar贸w Panie

   Na 艣wiecie pi臋knym jak Twoje istnienie

   Gdzie przy nich trwamy przez oddechu mgnienie

   A ich i Twoje dzie艂o to wieczne stwarzanie

 

   Brzydota nasza przy pi臋kno艣ci 艣wiata

   Jak 偶art kr贸lewski jest i u艣miech budzi

   Nie rozumiej膮c dzi臋kuj臋 za to, 偶e

   to przeze mnie Duch Tw贸j przelata
 

 * * *

   Pytanie

   Czy chcesz mnie s膮dzi膰 Tw膮 mi艂o艣ci膮 niezg艂臋bion膮 bardziej surowo

   ni偶 ci, kt贸rzy mnie kochaj膮 tutaj,

   kt贸rych mi darowa艂e艣?

 

   Ty, kt贸ry kochasz nas

   chcesz kocha膰 te偶 nasz膮 mi艂o艣膰. Czy偶 nie?

*  *  *

   Poetycki plener.

   W skrajolesie s艂owopisy lubie偶kami podchlebuj膮.

   Krasnos艂owne popisuchy wierno艂atwe zachwystuj膮

   One im przeduchowione mys艂ki na traw pod艣cielenia

   Ob艂apkami spoziemniaj膮 gotowin膮 do spe艂nienia.

   Popisuchom brak

   Polegliwych Dafn.

   Zamierzwiwszy w艂osog艂owia

   Id膮 w grzechos艂aw.

   Obola艂ju偶 duszygranie

   Wieloptaki paw.

   Po le艣nios艂awiu

   Po trawoprzymierzu

   Po wodoprzyp艂awiu

   Po chaszczomilczeniu

   Po spojrzeniowaniu

   Po przepotwarzeniu

   Po wszyskos艂awnym d艂onioprzypomnieniu

   Po polegowaniu w milczos艂onnej ciszy

   Id膮 dziecioplenne wschodzenia twardziszy

   A wraz z wch艂onowatym przestrzeniopragnieniem

   Dafn - gotowato艣膰 o艣lenia i艣ci si臋 zma偶eniem.   

   O przyrodog艂odny s艂owopis贸w grocie!

   Poetowania spe艂ni艂e艣 mizdrza艂ki

   Rozpomno偶ywszy Jasie i Micha艂ki.

   A wierszo艂kanie zostanie na rosie.

   * * *

   Bez tytu艂u.

   Uczysz nas kocha膰 ludzi,

   by艣my zd膮偶yli jeszcze za艂apa膰 si臋 na te S艂owa.

   A my grzebiemy w Twej mi艂o艣ci i papierach

   jak 艣ledczy

   by dowiedzie膰 si臋 czego od nas chcesz.

  

   Co raz co艣 m臋drek tam odkryje

   i w 艣miech.

 

   Mali

   szukamy ma艂o艣ci

   syc膮cej nasz膮 to偶samo艣膰.

 

   Wiemy o tym,

   gdy ci臋偶ko zerwa膰 si臋 na jutrzni臋 namys艂u i

   zasypiamy ju偶 zmo偶eni wysi艂kiem przedzierania si臋

   przez nienasycone wyobra偶enia wolno艣ci

   o zmroku marze艅

   kt贸rym na imi臋 cia艂o.

 

   Wi臋c teraz

   gdy ju偶 Lewiatan codzienno艣ci cudu po艂kn膮艂 nas i przetrawi艂

   tylko m贸dl si臋 za nami

   by艣 nas nie utraci艂.

                                                                                           (2002)

* * *

   Poszukiwanie

   O kt贸rym nic nie wiem - jeste艣 mi najbli偶szy.

 

   Gdy pr贸bowa艂em by膰 tym, o kt贸rym wielu pami臋ta

   upad艂em z Tarpejskiej Ska艂y.

 

   Nie zrzucano mnie zbyt natarczywie.

   Po prostu nie mam st贸p, kt贸re w偶eraj膮 si臋 w kamie艅 ch艂odny

   cho膰 g艂owie mej nie brak polotu

   ku szybowaniu w przestrzeni s艂贸w,

   kt贸re unosz膮 ku gwiazdom.

 

   Nie te s艂owa,

   nie te gwiazdy,

   kt贸rych potrzeba

 

   B臋dziemy powietrzem dla p艂uc i wod膮 dla k膮pieli

   a tak偶e py艂em

   kt贸ry otrz膮sn膮 z sanda艂贸w przed z艂o偶eniem do grobu,

   gdy z ust naszych padnie konieczny okrzyk Ave.

   A my we wszystkim tyklo

   jak oddech szara艅czy na po偶artej 艂膮ce

   z nadziej膮 w czym艣, co zwykli艣my nazywa膰 sercem,