|
Fragment poematu “Milczenie s艂o艅c”
Monachium 2001
- - -
Grom uderzy艂!
Wi臋c w ciszy rozmowa ta trwa.
- Powiedz co艣.
- Nie chc臋.
Si臋gn臋li艣my dna.
- - -
...to my, ci膮gle w drodze... nie widzisz ju偶 nas?
- To my, kt贸rych nie ma... kolejny ju偶 raz...
... zm臋czeni...
... z Syzyfem pod g贸r臋 si臋 pn膮c...
...w cieniu i skwarze zagubionych s艂o艅c.
- - -
Rodze艅stwo ksi臋偶yc贸w blade bez
gwiazd.
- - -
Na strz臋pie skalnym stoj臋, jeszcze chroni mnie
przed runi臋ciem!
Nie pytam o drog臋 powrotn膮.
Tu
nie ma r贸偶nicy
ju偶
czy otch艂a艅 czy Anio艂 Str贸偶.
Samotno艣膰 oczywista
wi臋c do przyj臋cia.
Strumie艅: -
p艂ynno艣膰 dorzeczna, czysta
alegoria dni gdzie艣 rozmytych
i ....
Ale noc wci膮偶 nie zapada w tych g贸rach!
Czy czeka na moje s艂owo ostateczne?
Czy czyn?
- - -
P艂yn臋
jak bezmy艣lny ob艂ok.
Ponad,
a przecie偶 nie w niebie jeszcze
i pe艂ni mi si臋 serce jak balon, ale
i tak
smutku w nim nie pomieszcz臋 – cierni krzak.
- - -
Uderz臋 w twardo艣膰 ko艅ca
co nadziej臋 grzebie.
Tak膮 mi drog臋 darowa艂a艣: -
od ciebie do ciebie.
Polonia Polacy w Niemczech
|